Rehabilitacja Lecha. Śląsk pokonany
Spotkanie było dla obu drużyn znakomitą okazją do rehabilitacji po ostatnich, nieudanych występach. W poprzedniej kolejce Śląsk przegrał z Lechią Gdańsk (0:2), a Lech musiał uznać wyższość Jagiellonii Białystok (0:2). Lepiej we Wrocławiu zaprezentowali się poznaniacy, którzy wygrali 2:1.
- Zmagań Lecha w Polsacie nie zobaczysz
- Ulga w Lechu. Peszko ma szansę grać z Juve
- Lech przegrał z drugoligowcem!
- Sensacja! Lech uległ Jagiellonii
- Mancini nie lekceważy Lecha
- Bełchatów lepszy od gdańszczan
- Cracovia przegrała piąty mecz
- Lech nie boi się słynnego Juventusu
- Włosi: Juve, otrząśnij się
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Sławomir Peszko (24-wolny), 1:1 Cristian Omar Diaz (45-karny), 1:2 Artjoms Rudnevs (51).
Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Sebastian Mila. Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski, Marcin Kikut, Kamil Drygas.
Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Widzów 8 500.
Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Amir Spahić, Krzysztof Wołczek - Piotr Ćwielong (68. Łukasz Madej), Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Waldemar Sobota (68. Marek Gancarczyk) - Cristian Omar Diaz, Tomasz Szewczuk (82. Łukasz Gikiewicz).
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Sławomir Peszko (78. Jakub Wilk), Ivan Djurdjević, Dimitrije Injac (84. Kamil Drygas), Semir Stilić, Siergiej Kriwiec - Artjoms Rudnevs (71. Artur Wichniarek).
Początek spotkania należał do wrocławian, którzy już w dziewiątej minucie mogli prowadzić. Waldemar Sobota minął na prawej stronie Panamczyka Luisa Henriqueza, ale mając przed sobą tylko bramkarza minimalnie przestrzelił. Lech swoje akcje rozgrywał długo, ale bez pomysłu.
Na gola kibice musieli czekać aż do 24. minuty, ale gdy już padł, bez wątpienia może aspirować do tytułu bramki kolejki. Po faulu na Kolumbijczyku Manuelu Arboledzie Sławomir Peszko ustawił piłkę trzydzieści metrów od bramki i mocnym strzałem z rzutu wolnego pod poprzeczkę wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Piłka szybowała tak szybko, wirując przy tym w powietrzu, że bramkarz Śląska nie zdążył nawet zareagować.
Źródło: PAP










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!