Piłkarze zakończyli już rundę jesienną, ale w piątek, sobotę i niedzielę rozegrają awansem jedną kolejkę z rundy wiosennej. Wszystko wskazuje na to, że siarczysty mróz i opady śniegu nie sparaliżują przebiegu meczów.

"Rozegramy kolejkę zgodnie z planem. Jesteśmy w stałym kontakcie z klubami, które są gospodarzami najbliższych spotkań. Na bieżąco monitorujemy sytuację" - powiedział PAP rzecznik prasowy Ekstraklasy SA Adrian Skubis, którzy przyznał, że najważniejszą kwestią jest organizacja meczów zaplanowanych na piątek.

Tego dnia Jagiellonia Białystok podejmie Śląsk Wrocław, natomiast Polonia Bytom zmierzy się z PGE GKS Bełchatów.

"Zwracamy szczególną uwagę na piątek, ponieważ na ten dzień są najbardziej niekorzystne prognozy. W sobotę i niedzielę mróz powinien być już mniejszy. Mamy zapewnienie od działaczy Jagiellonii i Polonii, że na ich stadionach cały czas pracują sztaby ludzi, przygotowujących nie tylko płytę boiska, ale również trybuny" - podkreślił Skubis.

Spotkania w Białymstoku lub Bytomiu mogą zostać odwołane jedynie w przypadku, jeśli taką decyzję podejmie (w dniu meczu) arbiter główny.

"Musiałyby jednak zajść naprawdę poważne utrudnienia. I nie chodzi o mróz, ale raczej o obfite opady śniegu" - wytłumaczył Skubis. Jak dodał, Ekstraklasa SA zaproponowała Polonii i Jagiellonii ewentualnie termin poniedziałkowy (6 grudnia), ale oba kluby chcą grać teraz.

Skubis zaznaczył, że odwołanie całej kolejki nie wchodzi w grę z uwagi na brak wolnych terminów.

"Często słyszymy pytania, dlaczego nie rozpoczynamy rundy wiosennej w połowie lutego. A jaką mamy gwarancję, że wówczas będzie cieplej? Doświadczenia z ostatnich lat pokazują, że w lutym pogoda jest jeszcze gorsza" - przypomniał rzecznik Ekstraklasy SA.

Według niego nie można również przesunąć rozpoczęcia rundy wiosennej i zakończyć rozgrywek np. w pierwszej połowie czerwca.

"To absolutnie wykluczone, przynajmniej z kilku powodów. W przyszłym roku 1, 3 i 7 czerwca są oficjalnymi terminami FIFA, zarezerwowanymi dla reprezentacji narodowych. Poza tym już 1 czerwca każda krajowa federacja musi zgłosić do UEFA listę drużyn, które wystąpią w rozgrywkach pucharowych. Oczywiście nie moglibyśmy tego zrobić, gdyby liga kończyła się w połowie czerwca. Już 30 czerwca pierwszy polski klub zaczyna grę w kwalifikacjach Ligi Europejskiej, więc musi mieć czas na odpoczynek po sezonie" - wytłumaczył Skubis.

Podobnie wygląda sprawa z terminami środowymi (gdyby nie udało się rozegrać jakiejś kolejki w weekend).

"Wtorek, środa i czwartek to terminy zarezerwowane dla Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej. UEFA zobligowała wszystkie zawodowe ligi w Europie, żeby wówczas nie wyznaczały swoich kolejek. Ten zapis praktycznie zamyka nam pole manewru, przecież w pozostałe środy mamy Puchar Polski albo mecze reprezentacji" - zakończył Skubis.