Pod koniec poniedziałkowego pojedynku Lecha z Zagłębiem (zakończonego wygraną gospodarzy 3:2) na trybunie zajmowanej przez najzagorzalszych fanów Kolejorza odpalono race oraz używano petard hukowych. Gęsty dym z rac mocno ograniczył widoczność na płycie boiska i sprawił, że płocki arbiter Szymon Marciniak musiał przerwać grę na ok. dwie minuty. Poznański klub za zachowanie swoich kibiców zapewne zostanie ukarany przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA, która prowadzi rozgrywki.

Incydentem zainteresowała się również poznańska policja, która prowadzi dochodzenie. "Na razie chcemy ustalić, kto odpalił i ewentualnie, kto wniósł race na stadion" - powiedział PAP rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

W maju br. za burdy wywołane przez kibiców Lecha podczas finału Pucharu Polski z Legią Warszawa, poznański klub został ukarany przez wojewodę wielkopolskiego zamknięciem stadionu dla publiczności na jeden mecz