Tym samym „Niebiescy” nie wygrali dziewiątego spotkania z rzędu - ostatnie zwycięstwo podopieczni trenera Waldemara Fornalika odnieśli 7 marca w 26. kolejce, kiedy pokonali 3:2 w Szczecinie Pogoń. W kolejnych potyczkach zanotowali trzy remisy i sześć porażek.

Goście od samego początku prezentowali otwarty futbol i starali się atakować bramkę Lechii. Pierwsi groźną sytuację stworzyli jednak gospodarze, ale w 5. minucie po rzucie rożnym Mario Maloca strzelił obok słupka. Z kolei 120 sekund później po centrze z prawej strony Martina Konczkowskiego i główce Mariusza Stępińskiego skuteczną interwencją wykazał się Vanja Milinkovic-Savic.

Później groźnie było tylko pod bramką Ruchu. W 11. minucie Matus Putnocky obronił strzał Sławomira Peszki, a w 17. minucie nie dał się zaskoczyć Flavio Paixao. Po długim podaniu od Jakuba Wawrzyniaka portugalski napastnik znakomicie przyjął piłkę, ale próba przelobowania golkipera Ruchu nie powiodła się.

Słowak po raz pierwszy skapitulował w 25. minucie. Po prawej stronie Krasic z łatwością ograł Michała Koja i dośrodkował na środek pola karnego, a Kuświk efektowną główką posłał piłkę z dziewięciu metrów do bramki.

10. minut później było już 2:0 dla biało-zielonych, a spory udział przy tym golu ponownie miał Krasić. Serbski środkowy pomocnik popisał się doskonałym zagraniem z własnej połowy, po którym Paixao znalazł się sam przed Putnockym i nie zmarnował świetnej okazji. Za chwilę wynik mógł podwyższyć Kuświk.

Kiedy wydawało się, że po przerwie spokojnie grający gdańszczanie mają mecz pod kontrolą, goście zdobyli w 56. minucie kontaktowego gola. Tym razem przed własnym polem karnym piłkę stracił Krasic i po centrze Łukasza Monety będący na pozycji spalonej i absorbujący bramkarza Lechii Stępiński nie doszedł do piłki, ale zamykający akcję Tomasz Podgórski z bardzo ostrego kąta umieścił ją w siatce.

Po stracie bramki gospodarze wyraźnie spuścili z tonu i niewiele brakowało, aby chorzowianie doprowadzili do remisu. W 70. minucie po uderzeniu z dystansu Monety piłka zatrzymała się na poprzeczce. Piłkarze Ruchu osiągnęli sporą przewagę, ale nie zdołali strzelić drugiego gola.

W drugiej połowie doszło też do nietypowej zmiany sędziego asystenta. Kontuzjowanego Rafała Rostkowskiego musiał zastąpić „na linii” arbiter techniczny Artur Aluszyk. Z tego względu druga połowa została przedłużona aż o siedem minut i w doliczonym czasie za faul na Lukasu Haraslinie czerwoną kartkę zobaczył Koj.

Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów 2:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Grzegorz Kuświk (25-głową), 2:0 Flavio Paixao (35), 2:1 Tomasz Podgórski (56).
Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Vanja Milinkovic-Savic. Ruch Chorzów: Mariusz Stępiński, Rafał Grodzicki, Patryk Lipski.
Czerwona kartka - Ruch Chorzów: Michał Koj (90+3-faul).
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów 13 005.
Lechia Gdańsk: Vanja Milinkovic-Savic - Rafał Janicki, Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak - Grzegorz Wojtkowiak, Michał Chrapek (73. Gerson), Milos Krasic (82. Lukas Haraslin), Sebastian Mila (69. Aleksandar Kovacevic), Sławomir Peszko - Flavio Paixao, Grzegorz Kuświk.
Ruch Chorzów: Matus Putnocky - Martin Konczkowski, Mateusz Cichocki, Rafał Grodzicki, Michał Koj - Tomasz Podgórski (74. Przemysław Bargiel), Łukasz Surma, Łukasz Hanzel, Patryk Lipski, Łukasz Moneta (84. Michał Efir) - Mariusz Stępiński.