Legia, która w minionym tygodniu - po ciężkiej walce z irlandzkim Dundalk FC - awansowała do elitarnej Ligi Mistrzów, na krajowym podwórku spisywała się dotychczas znacznie poniżej oczekiwań.

W sześciu meczach ligowych zdobyła zaledwie sześć punktów, ale z uwagi na spotkania kwalifikacji LM trener Besnik Hasi często oszczędzał najlepszych graczy. W Chorzowie Albańczyk wystawił już mocniejszy skład, a obie bramki dla jego zespołu zdobył reprezentant Węgier Nemanja Nikolic - w 39. i 76. minucie.

To dwa pierwsze ligowe gole w tych rozgrywkach króla strzelców poprzedniego sezonu. Dzięki zwycięstwu Legia awansowała na 10. miejsce (9 pkt).

Po słabym początku sezonu powody do radości mają także fani Lecha. "Kolejorz" wygrał u siebie w niedzielę z wicemistrzem kraju Piastem Gliwice 2:0 po bramkach Dariusza Formelli oraz w doliczonym czasie gry Macieja Gajosa.

W tabeli Lech zajmuje dwunaste miejsce (8 pkt), a Piast, który na razie jest daleki od formy z poprzedniego sezonu - dopiero czternaste (6 pkt).

Do niespodzianki doszło w Gdańsku, gdzie dużej szansy awansu na pierwsze miejsce nie wykorzystała Lechia. Piłkarze Piotra Nowaka wcześniej wygrali oba mecze u siebie w sezonie, natomiast drużyna z Niecieczy przegrała oba na wyjeździe.

W niedzielę fani z Trójmiasta musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę. W 82. minucie goście prowadzili już 2:0, po dwóch bramkach Łotysza Vladislavsa Gutkovskisa (łącznie cztery w sezonie). Lechię stać było tylko na zmniejszenie strat - trzecie trafienie w rozgrywkach zaliczył Portugalczyk Flavio Paixao.

Jakakolwiek zdobycz punktowa dałaby Lechii pozycję lidera. Porażka oznacza, że drużyna z Gdańska pozostała na czwartym miejscu w tabeli.

Aż pięć czołowych drużyn ma obecnie 13 punktów. Kolejno: Jagiellonia Białystok, KGHM Zagłębie Lubin, Arka Gdynia, właśnie Lechia i Bruk-Bet Termalica.

W sobotę gdynianie zremisowali u siebie z Zagłębiem 1:1. Gospodarze, w obecności 10 tysięcy widzów, przegrywali do przerwy po samobójczym golu Michała Marcjanika (odbił niefortunnie piłkę po dośrodkowaniu Filipa Starzyńskiego). Na początku drugiej połowy wyrównał Słowak Miroslav Bożok i takim wynikiem zakończył się mecz.

To pierwszy w sezonie remis Arki, która zanotowała wcześniej cztery zwycięstwa (trzy u siebie oraz 3:1 z Legią w Warszawie) i dwie wyjazdowe porażki.

Z kolei lubinianie nie odnieśli zwycięstwa w szóstym meczu z rzędu, licząc wszystkie rozgrywki. W tym czasie m.in. odpadli w 3. rundzie eliminacji Ligi Europejskiej i pożegnali się z Pucharem Polski.

Na pocieszenie pozostaje im fakt, że jako jedyni pozostają niepokonani w ekstraklasie. W sobotę w zespole z Lubina zadebiutował Czech Martin Nespor, sprowadzony kilka dni wcześniej ze Sparty Praga. W poprzednim sezonie występował na wypożyczeniu w ekipie Piasta (11 ligowych bramek).

Remis Arki z Zagłębiem wykorzystała Jagiellonia, która po zwycięstwie w Lublinie nad Górnikiem Łęczna 2:0 awansowała na pozycję lidera. Bramki dla zespołu Michała Probierza zdobyli: sprowadzony w poprzednim sezonie do Białegostoku z... Łęcznej Litwin Fiodor Cernych (czwarty gol w obecnej edycji) oraz Ukrainiec Taras Romanczuk.

W Szczecinie ósma Pogoń zremisowała z dziewiątą Cracovią 1:1, ratując remis w końcówce spotkania za sprawą Dawida Korta. Utalentowany zawodnik zdobył drugą bramkę w sezonie i znów po bardzo efektownym strzale. Tym razem popisał się uderzeniem z powietrza zza pola karnego. "Pasy" prowadziły już od dziewiątej minuty po trafieniu Mateusza Szczepaniaka.

Trwa kryzys borykającej się z różnymi kłopotami Wisły. Krakowianie przegrali w piątek u siebie ze Śląskiem Wrocław aż 1:5, ponosząc szóstą porażkę w sezonie (i szóstą z rzędu). Wciąż zamykają ligową tabelę z dorobkiem trzech punktów. Dwie bramki dla wrocławian zdobył Japończyk Ryota Morioka.

- Jedyne co mogę powiedzieć po takim meczu, to przepraszam wszystkich, którzy kibicują Wiśle. (...) Musimy się zastanowić, gdzie leży przyczyna. Gdybym znał odpowiedź, bardzo szybko wdrożyłbym w życie plan naprawczy - powiedział trener gospodarzy Dariusz Wdowczyk.

W innym spotkaniu rozegranym tego dnia Wisła Płock uległa u siebie coraz lepiej spisującej się Koronie 1:2. Jedną z bramek dla gości zdobył Łukasz Sekulski, który ma w dorobku już cztery trafienia. Kielczanie zajmują szóste miejsce (11 pkt), beniaminek z Płocka jest jedenasty (8 pkt).

Ze względu na rozpoczynające się zgrupowanie reprezentacji przed meczem z Kazachstanem w eliminacjach mundialu 2018 kolejka zakończyła się już w niedzielę, a rozgrywki zostaną wznowione za dwa tygodnie.