Poznańska lokomotywa po przyjściu do klubu nowego szkoleniowca najwyraźniej wróciła na właściwe tory. Wprawdzie poznaniacy stracili punkty w Gdańsku, ale po tym meczu otrzymali wiele pochwał, jakich nie usłyszeli nawet po zwycięskich pojedynkach. W środę lechici wyeliminowali z Pucharu Polski Ruch Chorzów, pewnie wygrywając na jego terenie 3:0 i są już w ćwierćfinale rozgrywek.

Efektowniejsza gra poznaniaków przyciąga na trybuny więcej fanów, jednak rekord frekwencji to zasługa projektu "Kibicuj z klasą". W ramach tej akcji zorganizowane grupy młodych kibiców nie tylko ze szkół, mogą obejrzeć mecz za darmo. Odbywa się ona raz na rundę.

"W tej chwili mamy już ponad 18 tysięcy zgłoszeń, na mecz przyjedzie 400 grup i to nie tylko z województwa wielkopolskiego, ale także lubuskiego, łódzkiego czy pomorskiego. Nasi ludzie, którzy koordynują akcję, pozostają z opiekunami wszystkich grup do późnych godzin nocnych. W tej chwili mamy już zajętych ponad 30 tysięcy miejsc na stadionie, a sprzedaż biletów odbywa się niezwykle dynamicznie. Zauważalne jest większe zainteresowanie Lechem w ostatnich tygodniach, co nas bardzo cieszy" - powiedział rzecznik prasowy poznańskiego klubu Łukasz Borowicz.

Chorwacki szkoleniowiec "Kolejorza" cieszy się, że jego podopieczni będą grali przy wypełnionych trybunach.

"Cieszę się, że jest taki entuzjazm wokół klubu, ale też to jest mój cel, gdy tu przychodziłem. Udało nam się szybko tego dokonać. Pokazaliśmy dobrą grę, ale również ogromne zaangażowanie. I to jest też doceniane przez kibiców" - mówił Bjelica podczas konferencji prasowej.

Jak dodał, wciąż ma pewne zastrzeżenia do postawy swojego zespołu. Nawet po efektownym zwycięstwie w Chorzowie dostrzega mankamenty w grze.

"Nie byłem zadowolony z tego, że przy prowadzeniu 3:0 +siadło+ tempo meczu. Ja wymagam pełnego zaangażowania przez całe 90 minut, a w przypadku meczu z Ruchem było inaczej. Można zrozumieć, że prowadząc 3:0 zawodnicy zaciągają ręczny hamulec, czekają na to, co zrobi przeciwnik. Ja jednak oczekuję gry na pełnych obrotach" - podkreślił.

Poznaniacy mieli dość intensywny tydzień, bowiem mecz z Arką będzie trzecim rozegranym w ciągu tygodnia, a do tego dochodzą ponad 300-kilometrowe podróże do Gdańska i Chorzowa. Szkoleniowiec nie obawia się o stronę fizyczną drużyny.

"Przygotowanie fizyczne zespołu jest bardzo dobre i to zasługa poprzedniej ekipy trenerskiej. Nikt nie jest w stanie przygotować tak dobrze drużyny w ciągu trzech tygodni. Przy takiej intensywności gier konieczna jest też rotacja, dlatego w Gdańsku zagrało trzech świeżych zawodników, podobnie było w Chorzowie" - tłumaczył.

Chorwat podkreślił, że chce mocno stawiać na młodych piłkarzy. Takie bowiem zobowiązanie zostało zawarte w jego kontrakcie.

"Proszę zauważyć, że pod koniec meczu z Ruchem, na boisku było sześciu zawodników poniżej 21 roku życia. Dlatego Dawid Kownacki też będzie otrzymywał szanse gry, ale on jest po kontuzji i potrzebuje trochę czasu. W meczu z Ruchem miał kilka okazji bramowych, ale ich nie wykorzystał. Natomiast ważne, że potrafił znaleźć się w tych sytuacjach. Marcin Robak dziś strzela w każdym meczu bramkę, wierzę, że i Dawid też się przełamie" - zaznaczył Bjelica.

Przeciwko Arce nie wystąpią kontuzjowani Nicki Bille Nielsen oraz Dariusz Dudka. Pod znakiem zapytania stoi występ Paulusa Arajuuriego.

Mecz Lecha z Arką rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 18.