Jagiellonią to drużyna, które w ekstraklasie najlepiej radzi sobie na obcych boiskach – na wyjazdach wywalczyła 20 punktów, podczas kiedy na własnym stadionie także w dziewięciu spotkaniach zdobyła 16 „oczek”. Jedyną przegraną poza Białymstokiem piłkarze lidera zanotowali 15 sierpnia w Płocku, gdzie ulegli 0:1 Wiśle. Niewiele brakowało, aby w poniedziałek podopieczni trenera Michała Probierza po raz drugi musieli uznać wyższość beniaminka.

Zawodnikami gości bezpośrednio z ławki rezerwowych dyrygował jednak drugi trener Krzysztof Brede, bowiem Probierz oraz szkoleniowiec bramkarzy Grzegorz Kurdziel musieli zasiąść na trybunach - po ostatnim spotkaniu z Lechem Poznań ten duet został zdyskwalifikowany przez Komisję Ligi na jeden mecz.

Na początku spotkania niewielką przewagę osiągnęli gospodarze, którzy w 25. minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Yannicka Kakoko piłka trafiła do Antoniego Łukasiewicza, który uderzeniem z 11 metrów umieścił ją w siatce.

Na ripostę gości nie trzeba było długo czekać. W 29. minucie piłkarze „Jagi” przeprowadzili składną akcję, w finale której Piotr Tomasik zacentrował z lewej strony, a Fedor Cernych uprzedził Krzysztofa Sobieraja i strzałem głową pokonał Pavelsa Steinborsa.

Osiem minut później zrobiło się jednak 2:1 dla Arki. Tym razem bramkę z najbliższej odległości zdobył Rafał Siemaszko, który po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się na boisku w podstawowym składzie. Asystę zaliczył prawy obrońca Tadeusz Socha.

Tuż przed przerwą dogodnych okazji nie wykorzystali Siemaszko, a następnie pomocnik gości Karol Świderski.

W drugiej połowie białostoczanie postawili wszystko na jedną kartę – na murawie pojawił się Vassiljev, który z powodu kontuzji nie zagrał z Lechem. I to właśnie Estończyk miał spory udział w drugim trafieniu dla gości. W 64. minucie Adam Marciniak sfaulował przy linii bocznej pola karnego Świderskiego i po centrze Vassiljeva z rzutu wolnego ładnym strzałem głową do remisu doprowadził Gutieri Tomelin.

Zwycięską bramkę Jagiellonia zdobyła w kontrowersyjnych okolicznościach. W 76. minucie po akcji Cernycha Socha wślizgiem wybił piłkę, którą złapał Steinbors i arbiter Szymon Marciniak podyktował rzut wolny pośredni z linii bramkowej. Wszyscy piłkarze gospodarzy stanęli w bramce, ale po krótkim rozegraniu Vassiljev silnym uderzeniem pod poprzeczkę zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

Gdynianie rzucili się do odrabiania strat, ale nie zdołali sforsować skomasowanej obrony rywali. W czwartej minucie doliczonego czasu świetną sytuację zmarnował pomocnik gospodarzy Dominik Hofbauer.

Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 2:3 (2:1)
Bramki: 1:0 Antoni Łukasiewicz (25), 1:1 Fiodor Cernych (29-głową), 2:1 Rafał Siemaszko (37), 2:2 Gutieri Tomelin (64-głową), 2:3 Konstantin Vassiljev (76)
Żółta kartka - Arka Gdynia: Dominik Hofbauer. Jagiellonia Białystok: Jacek Góralski, Damian Szymański
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 4 058
Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Tadeusz Socha, Michał Marcjanik, Krzysztof Sobieraj, Adam Marciniak - Marcus Vinicius, Antoni Łukasiewicz, Yannick Kakoko (79. Paweł Abbott), Dominik Hofbauer, Paweł Wojowski (84. Adrian Błąd) - Rafał Siemaszko (63. Mateusz Szwoch)
Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Rafał Grzyb, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik - Przemysław Frankowski, Jacek Góralski (55. Przemysław Mystkowski), Damian Szymański, Karol Świderski (84. Patryk Klimala), Dmytro Chomczenowski (46. Konstantin Vassiljev) - Fiodor Cernych.