Lech w ostatnich sześciu meczach ligowych zdobył 15 punktów, co pozwoliło drużynie awansować na czwartą lokatę w tabeli. Poznaniacy mogą przerwę zimową spędzić nawet na podium. Muszą jednak nie tylko wygrać w Krakowie, ale liczyć także na potknięcie Legii Warszawa, która podejmować będzie Górnika Łęczna.

"Kolejorz" przed ostatnim spotkaniem w tym roku ma niemałe kłopoty kadrowe. Za żółte kartki musi pauzować Arajuuri, dla którego niedzielny pojedynek z Koroną Kielce okazał się ostatnim w barwach Lecha. Fiński obrońca od stycznie będzie zawodnikiem Broendby Kopenhaga.

"Za Paulusa zagra Lasse Nielsen. W tych meczach, w których występował pokazał dobrą formę. Jest zgrany z drużyną i jestem przekonany, że w tym meczu potwierdzi swoją dyspozycję" - mówił na konferencji prasowej Bjelica.

Jak poinformował, w Poznaniu zostali także Nicki Bille Nielsen, Makuszewski, Trałka, Jóźwiak oraz Maciej Wilusz. Do autokaru, który rano wyjechał do Krakowa wsiadł Paweł Tomczyk z zespołu rezerw. 18-latek po raz pierwszy znalazł się w kadrze meczowej.

Bjelica nie ukrywa, że liczy na wygraną w Krakowie.

"Chciałbym zwycięstwem zakończyć ten rok i zmniejszyć dystans do czołówki. Wówczas spokojniej będziemy mogli spędzić przerwę zimową" - podkreślił.

Chorwat, pytany o ewentualne wzmocnienia zespołu, przyznał, że jeśli nikt nie odejdzie, nie będą one konieczne.

"Jeśli jacyś zawodnicy odejdą, to będziemy szukać następców na ich pozycję. Nie jest tajemnicą, że Tamas Kadar chciał już latem opuścić Lecha i jest duże prawdopodobieństwo, że może to zrobić w trakcie przerwy zimowej. Zależy to od kilku czynników, czy pojawią się jakieś oferty i czy klub też będzie zainteresowany. My jesteśmy zadowoleni z gry Tamasa, ale musimy liczyć się z jego odejściem" - tłumaczył.

Jednym z innych piłkarzy, którzy mogą opuścić poznański zespół jest Dawid Kownacki. 19-letni napastnik zaliczył w niedzielę mecz numer 100 w ekstraklasie i zdobył zwycięską bramkę. On sam spokojnie podchodzi do spekulacji na temat ewentualnego transferu.

"Nie będę zaprzątać sobie tym głowy, bowiem jutro czeka nas ważny mecz. Skupiam się przede wszystkim na pracy i na grze, dlatego nie będą się do tego odnosił. W mediach dużo się pisze o transferach, ale nie wszystko jest prawdą" - skomentował Kownacki, który o miejsce w składzie rywalizuje z liderem klasyfikacji strzelców Marcinem Robakiem.

"Ostatni mecz pokazał, że możemy razem grać i współpracować. Nie ma między nami jakiejś zawiści" - dodał.

Bjelica nie ukrywa, że nie jest mu łatwo wybrać napastnika, który od pierwszej minuty gra na boisku.

"Decyduje o tym chwilowa forma, to co pokazują na ostatnich treningach. A czasami kieruje się po prostu intuicją, czyli czymś, co do końca nie jest racjonalne" - przyznał.

Mecz Cracovii z Lechem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.30. W pierwszej rundzie w Poznaniu "Kolejorz" prowadzony jeszcze przez Jana Urbana wygrał 2:1.