Rozmowy nie są już prowadzone w atmosferze konfliktu, ale szukania porozumienia. W grę wchodzi pozostanie w klubie Leśnodorskiego. Wykluczone jest to natomiast w przypadku Wandzela. Dla niego nie ma miejsca w scenariuszu, jaki nakreślił Mioduski w przypadku przejęcia przez niego klubu. Mioduski nie dopuszcza również sprzedaży swoich udziałów. Na tym etapie bierze pod uwagę jedynie odkupienie udziałów od pozostałej dwójki. 23 marca nastąpi oficjalne ogłoszenie tych decyzji - powiedział współpracownik Mioduskiego proszący o zachowanie anonimowości.

To oznacza przełom w konflikcie, który trwa między współwłaścicielami Legii. Przez kilka tygodni negocjacje stały w martwym punkcie. Dlatego zrezygnowano z opcji shoot-outu, czyli licytacji, w której oba podmioty miały złożyć w zamkniętych kopertach propozycję kwoty wykupu udziałów będących w posiadaniu strony przeciwnej. Miał wygrać podmiot, który złożyłby najbardziej korzystną ofertę dla klubu.

Jednak od początku zastrzeżenia do tego rozwiązania miał Mioduski. Publicznie krytykował Wandzela i to jego wskazał jako źródło konfliktu. Dawał do zrozumienia, że chętnie wróciłby do pierwotnego układu w klubie, czyli z Leśnodorskim, ale bez Wandzela.

Leśnodorski jest prezesem Legii Warszawa od 10 grudnia 2012 roku. 9 stycznia 2014 Mioduski wspólnie z Leśnodorskim poinformowali o wykupieniu klubu od Grupy ITI. Ten pierwszy pozyskał 80 proc. akcji, a obecny prezes 20. Osiem miesięcy później dołączył do nich Wandzel, który pozyskał od Mioduskiego 20 proc. udziałów.

Konflikt pomiędzy współwłaścicielami klubu przybrał na sile jesienią, m.in. po meczu z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów (0:6). W trakcie tego spotkania doszło m.in. do bijatyk na jednej z trybun. Mioduski próbował odwołać zarząd klubu. Kiedy nie udało mu się tego osiągnąć, wycofał się z bieżącej działalności Legii