Sandecja jest 85. klubem w historii, który wystąpi w polskiej ekstraklasie. Piłkarze z Nowego Sącza po 31. kolejce mają dziewięć punktów przewagi nad trzecią Chojniczanką i lepszy bilans bezpośrednich meczów dlatego już teraz mogą cieszyć się z awansu. Aktualnie drugie miejsce premiowane grą w przyszłym sezonie w ekstraklasie zajmuje Zagłębie Sosnowiec. Jednak jego przewaga nad kolejnymi drużynami jest minimalna. W grupie pościgowej są kolejne zespoły, dla których dostanie się do najwyższej klasy rozgrywkowej byłoby historycznym sukcesem. Na trzecim miejscu z dwoma punktami straty do Zagłębia znajduje się Chojniczanka Chojnice. Na piątej pozycji jest Olimpia Grudziądz (trzy punkty straty), a na siódmej Wigry Suwałki (cztery punkty straty). Awans każdej z tych drużyn do ekstraklasy byłby sporą niespodzianką. Przed sezonem nikt nie wymieniał ich w gronie faworytów.

Jednak o sensacji mówić nie można. W przeszłości już nie raz do ekstraklasy przepustki wywalczyły ekipy z małych miasteczek. Kibice piłkarscy doskonale pamiętają choćby Górnika Polkowice, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Ruch Radzionków, Szczakowiankę Jaworzno, Sokół Pniewy, Dyskobolię Grodzisk Wlkp., czy też Amicę Wronki. Dziś po tych klubach pozostało tylko wspomnienie. Upadły, albo w najlepszym razie grają w niższych klasach rozgrywkowych. Można powiedzieć, że dla nich awans do ekstraklasy okazał się "pocałunkiem śmierci". Czy taka sama przyszłość czeka nowych (ewentualnych) debiutantów?

Problemy zaczną się już na starcie. Aby dostąpić zaszczytu gry w ekstraklasie trzeba wywalczyć awans i spełniać wymogi licencyjne. Tu właśnie pojawiają się schody. W Nowym Sączu już wcześniej zdecydowano, że w przypadku drużyna będzie grać w Mielcu, bowiem miejscowy stadion nie spełnia wymogów. Podobnie sprawa wygląda w przypadku Chojniczanki.

Jeszcze nie tak dawno piłkarze z Chojnic biegali po V ligowych boiskach. Za kolejnymi awansami sportowymi nie nadążał rozwój klubu. W podręczniku licencyjnym mowa jest o konieczności posiadania dwóch boisk treningowych oraz boiska treningowego ze sztuczną murawą. Konieczny jest też odpowiedni obiekt. PZPN oczekuje, że ekstraklasowe stadiony pomieszczą minimum 4500 kibiców, z zapleczem VIP dla 250 widzów i 1000 krzesełek pod dachem. Ponadto, obiekt musi mieć podgrzewaną murawę. W przypadku awansu stadion w Chojnicach będzie musiał zatem ulec modyfikacji. A to oznacza, że z budżetu miasta na ten cel musiałoby zostać przeznaczonych około 5 - 8 milionów złotych. To trudna i ryzykowna decyzja. Problemem nie są pieniądze, tylko to, co będzie dalej. Jeżeli Chojniczanka za rok, czy dwa, znowu spadnie do pierwszej ligi, to ja będę winnym i poniosę tego konsekwencje, bo podjąłem decyzję i rozbudowałem obiekt - mówi dla Radia Gdańsk Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic.

Innym rozwiązaniem jest pójście drogą Sandecji i gra w innym mieście, np. Bydgoszczy lub Trójmieście. Taki sam problem do rozwiązania w przypadku ewentualnego awansu będą mieli w Grudziądzu i Suwałkach. Tu też pozostało jeszcze wiele pracy do wykonania zarówno pod względem sportowym, mentalnym, organizacyjnym, jak i infrastrukturalnym.