Przed rokiem "Wojskowi" również wywalczyli tytuł w ostatniej kolejce. Wtedy też, na stulecie klubu, cieszyli się z dubletu, ale w tym sezonie z Pucharu Polski odpadli już w 1/16 finału. Trofeum wywalczyła Arka Gdynia.

Drugie miejsce - najlepsze w historii klubu - zajęła Jagiellonia, która zremisowała w Białymstoku z Lechem 2:2. Poznaniacy uplasowali się na trzeciej pozycji i wraz z "Jagą", Legią i Arką będą reprezentować Polskę w pucharach europejskich. Lechia zajęła czwarte miejsce.

W ostatniej kolejce emocje trwały dłużej niż się spodziewano. W Białymstoku kibice wrzucili na boisko serpentyny i sędzia musiał na chwilę przerwać mecz, aby można było je uprzątnąć. Spotkanie zostało przedłużone o 10 minut.

To oznaczało, że po zakończeniu meczu w Warszawie piłkarze Legii musieli śledzić ostatnie kilka minut starcia Jagiellonii z Lechem, gdzie wówczas było już 2:2, a goście grali w dziesiątkę (w 87. minucie czerwoną kartkę zobaczył Darko Jevtic). Gdyby gospodarze zdobyli trzecią bramkę, to oni cieszyliby się z tytułu. Mieliby 44 punkty, podobnie jak warszawianie, ale po zakończeniu sezonu zasadniczego sklasyfikowani byli wyżej, a to jest decydujący o końcowej kolejności czynnik.

Po tych kilku nerwowych minutach obrońcy tytułu mogli już cieszyć się w szatni z kolejnego trofeum. Wprawdzie nie potrafili pokonać grającej w dziesiątkę od 68. minuty Lechii (czerwoną kartkę zobaczył Sławomir Peszko), ale ostatecznie mogą zaliczyć ten sezon do udanych.

Duże zasługi może przypisać sobie trener Jacek Magiera, który przejął zespół po zwolnionym Albańczyku Besniku Hasim pod koniec września. Legia była wówczas 14. w tabeli i miała 12 punktów straty do prowadzącej Lechii.

Piłkarze Jagiellonii mogą czuć niedosyt, ale i tak odnieśli największy sukces w historii klubu. Tytułu wicemistrza nie wywalczyli nigdy wcześniej, a tylko raz udało im się zająć trzecie miejsce - w sezonie 2014/15.

Lech prowadził w Białymstoku 2:0 po bramkach Radosława Majewskiego w 11. i Łukasza Trałki w 39. minucie i byłby drugi w tabeli, gdyby zachował tę przewagę. Jednak stracił dwa gole w ostatnim kwadransie, a na listę strzelców wpisali się Jacek Góralski (77.) i Litwin Arvydas Novikovas (87.). Przy remisie w Warszawie, "Kolejorz" i tak nie miał już szans na wyprzedzenie Legii w tabeli.

Najbardziej rozczarowana może być Lechia, która w rundzie finałowej (tj. w siedmiu ostatnich meczach) ani razu nie przegrała, a nawet nie straciła żadnej bramki, ale i tak nie zmieściła się na podium. Podopieczni trenera Piotra Nowaka odnieśli cztery zwycięstwa i zanotowali trzy bezbramkowe remisy.

W pozostałych niedzielnych meczach grupy mistrzowskiej, które nie miały już wpływu na układ czołówki, Wisła przegrała w Krakowie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 1:2, a Pogoń pokonała w Szczecinie Koronę Kielce 3:0.

W piątek po raz ostatni w tym sezonie rywalizowała grupa spadkowa. Do Ruchu Chorzów, który szansę na utrzymanie w elicie stracił już wcześniej, dołączył Górnik Łęczna. Ich miejsce zajmą debiutująca w ekstraklasie Sandecja Nowy Sącz oraz 14-krotny mistrz Polski Górnik Zabrze.