Początek spotkania mógł być zaskoczeniem dla miejscowych kibiców, bo to nie ich Zagłębie było stroną dominującą, ale Wisła, która po wcześniejszych siedmiu spotkaniach miała na koncie zaledwie trzy zdobyte gole. To mogło się zmienić już na początku starcia z lubinianami, ale po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego Jakub Łukowski w czystej pozycji fatalnie spudłował.

Obraz gry zaczął się zmieniać po kwadransie. Podopieczni trenera Piotra Stokowca wyżej podeszli pressingiem i Wisła miała problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Gospodarze uzyskali przewagę, ale długo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe.

Pierwszy bramce Seweryna Kiełpina zagroził po indywidualnej akcji Jakub Świerczok, ale zabrakło skutecznego wykończenia. Kilka chwil później napastnik Zagłębia miał jeszcze lepszą szansę, lecz tym razem fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów. Świerczok szukał gola i w końcu go znalazł. Po podaniu Filipa Starzyńskiego "zakręcił" Damianem Byrtkiem i strzałem z bliska nie dał szans Kiełpinowi.

Minęło 120 sekund i było już 2:0. Wisła rozgrywała piłkę w defensywie i Furman nie podnosząc głowy zagrał w kierunku swojego bramkarza. Jednak w polu karnym stał jeszcze Bartłomiej Pawłowski. Pomocnik Zagłębia spokojnie przyjął piłkę, minął Kiełpina i trafił do pustej bramki.

Trener Jerzy Brzęczek nie czekał z roszadami w składzie i już w przerwie za Adama Dźwigałę wprowadził Merebaszwiliego. I reprezentant Gruzji dał świetną zmianę, bo to głównie dzięki niemu w 70. minucie ponownie był remis.

Najpierw pomocnik gości przedarł się lewą stroną, gdzie przepchnął Lubomira Guldana, dograł do środka, a tam Mateusz Piątkowski z bliska wepchnął piłkę do siatki. Niewiele ponad dziesięć minut później Gruzin znowu wdał się w pojedynek ze słowackim obrońcą, któremu tym razem pomagał jeszcze Arkadiusz Woźniak. I to właśnie ten drugi podciął Merebaszwiliego, a sędzia Zbigniew Dobrynin wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Nico Varela i potężnym uderzeniem w środek bramki nie dał szans Martinowi Polackowi.

Kolejne minuty pokazały, że żadna z drużyn nie zadowoli się remisem, bo akcje szybko przenosiły się z jednej bramki pod drugą. W tym okresie bliżsi zdobycia kolejnego gola byli goście, ale za pierwszym razem Varela chybił strzelając głową, a kilka chwil później Polacek zdołał podbić piłkę po dokładnym dośrodkowaniu do Urugwajczyka.

W ostatnich minutach tempo gry wyraźnie siadło i obie ekipy wyraźnie szanowały już jeden punkt. Ale właśnie wtedy, w doliczonym już czasie lubinianie mogli, a nawet powinni zadać kolejny cios. Po dośrodkowaniu Guldana Starzyński jednak nie trafił w piłkę z kilku metrów i spotkanie zakończyło się remisem.

KGHM Zagłębie Lubin - Wisła Płock 2:2 (2:0)
Bramki: 1:0 Jakub Świerczok (34), 2:0 Bartłomiej Pawłowski (36), 2:1 Mateusz Piątkowski (57), 2:2 Nico Varela (69-karny)
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Jakub Świerczok, Sasa Balic, Lubomir Guldan. Wisła Płock: Igor Łasicki, Giorgi Merebaszwili
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Widzów: 5 178
KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Sasa Balic - Alan Czerwiński, Jarosław Kubicki, Arkadiusz Woźniak (71. Adam Matuszczyk), Filip Starzyński, Daniel Dziwniel - Bartłomiej Pawłowski (85. Adam Buksa), Jakub Świerczok (74. Patryk Tuszyński)
Wisła Płock: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Igor Łasicki, Damian Byrtek, Patryk Stępiński - Jakub Łukowski (60. Konrad Michalak), Adam Dźwigała (46. Giorgi Merebaszwili), Dominik Furman, Damian Szymański (81. Damian Rasak), Nico Varela - Mateusz Piątkowski.