Gdy mecz się zaczynał, termometry wskazywały w Białymstoku 10-11 stopni mrozu, a temperatura wciąż spadała. Kibice, którzy zdecydowali się to spotkanie obejrzeć z trybun, mogli liczyć na gorąco herbatę, ale otrzymali też dawkę niezłego ligowego futbolu.

Trener Jagiellonii dokonał w składzie jednej zmiany wymuszonej kontuzją Bartosza Kwietnia, w jego miejsce zagrał Piotr Wlazło. W Lechii po porażce z Piastem Gliwice doszło do dwóch roszad - w miejsce Adama Chrzanowskiego i Simeona Sławczewa, zagrali od początku Ariel Borysiuk i Milos Krasic.

Od pierwszych akcji przewagę miała Jagiellonia, strzałów próbowali Wlazło i Litwin Arvydas Novikovas. W 16. min pokazał się słoweński napastnik białostoczan Roman Bezjak, dwa jego strzały obronił jednak Dusan Kuciak. W tym czasie goście ograniczali się jedynie do wysokiego pressingu i prób rozbijania akcji Jagiellonii.

Ale w 26. min to oni objęli prowadzenie. Milos Krasic zagrał w pole karne dokładnie na głowę Marco Paixao, a pozostawiony bez krycia portugalski napastnik pokonał Mariusza Pawełka. Kilka minut później już był remis. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Novikovasa ostatecznie do bramki gości trafił Wlazło. O uznaniu gola zdecydowała weryfikacja VAR, po której sędziowie zadecydowali, że żaden z piłkarzy Jagiellonii nie był na spalonym.

W 33. min znowu potrzebna była weryfikacja wideo, gdy piłki dotknął ręką we własnym polu karnym Paweł Stolarski; rzutu karnego jednak nie było. Gra się wyrównała, ale przed przerwą prowadzenie objęła Jagiellonia. Taras Romanczuk, który od kilku dni ma polskie obywatelstwo, przerwał atak gości w środku pola, zagrał długą piłkę w pole karne do Bezjaka, a ten - mimo asysty dwóch obrońców - głową przyjął piłkę i ładnym strzałem z powietrza zdobył swego pierwszego pola w polskiej ekstraklasie.

Po przerwie pierwsi dobrą sytuację mieli goście po zagraniu w pole karne Flavio Paixao, ale zaraz potem dwie okazje miał Bezjak; głową nie trafił, uderzenie nogą z pola karnego obronił Kuciak. W 54. min znowu swoją świetną formę w tej rundzie pokazał Martin Pospisil. Po rzucie rożnym piłka trafiła do czeskiego pomocnika Jagiellonii i choć z linii pola karnego uderzył niezbyt czysto, to zdobył gola. To bramka Pospisila w trzecim kolejnym meczu.

Przy takim wyniku z Lechii zdecydowanie "uszło powietrze", Jagiellonia kontrolowała sytuację, a jeśli nie dali rady obrońcy, dobrze sobie radził Pawełek. Bramkę kontaktową goście mogli zdobyć w 84. min, ale Marco Paixao minął się z piłką w polu karnym. Tuż przed końcowym gwizdkiem Karol Świderski, który zmienił kontuzjowanego Bezjaka, dostał dobre, prostopadłe podanie od Łukasza Burligi i z kilku metrów pokonał Kuciaka.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 4:1 (2:1)
Bramki: 0:1 Marco Paixao (26-głową), 1:1 Piotr Wlazło (31), 2:1 Roman Bezjak (42), 3:1 Martin Pospisil (54), 4:1 Karol Świderski (90+2)
Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Roman Bezjak. Lechia Gdańsk: Grzegorz Kuświk, Joao Nunes, Ariel Borysiuk.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 5 942.
Jagiellonia Białystok: Mariusz Pawełek - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Taras Romanczuk - Przemysław Frankowski, Piotr Wlazło, Martin Pospisil (87. Rafał Grzyb), Arvydas Novikovas (73. Dejan Lazarevic) - Roman Bezjak (67. Karol Świderski).
Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Paweł Stolarski, Gerson Guimaraes, Joao Nunes, Filip Mladenovic - Ariel Borysiuk, Daniel Łukasik (77. Simeon Sławczew) - Flavio Paixao (68. Joao Oliveira), Milos Krasic (63. Grzegorz Kuświk), Sławomir Peszko - Marco Paixao.