Maulana związał się z Lechią umową, która zacznie obowiązywać od 8 lipca. Wtedy stanie się pierwszym Indonezyjczykiem w historii polskiej ligi. W swoim kraju jest uważany za największy talent. Sternicy klubu z Gdańska liczą, że w przyszłości na jego transferze zarobią miliony. Na razie egzotyczny piłkarz może zwrócić na Lechię oczy milionów nowych kibiców. W liczącej 261 milionów mieszkańców Indonezji piłka nożna jest bardzo popularna. To daje Lechii możliwość pozyskania rzeszy fanów. Już teraz na Twitterze oraz Facebooku ekipy z Trójmiasta pojawiło się sporo wpisów rodaków Maulana.

Entuzjastą transferu młodego Indonezyjczyka nie jest Bogusław Kaczmarek. Były trener Lechii i odkrywca wielu piłkarskich talentów w naszym kraju oczywiście życzy nowemu nabytkowi biało-zielonych wszystkiego najlepszego, ale jednocześnie podkreśla, że nie będzie mu łatwo zaistnieć w Polsce. Na razie to bardzie chwyt marketingowy. To, że ktoś określił go wielkim talentem nic nie znaczy. W historii piłki nożnej było wielu utalentowanych młodych chłopaków, którzy mieli być następcami Maradony czy Pelego, a potem w starciu z seniorami kompletnie sobie nie radzili. Z tego co czytam w mediach Maulana podobno był w kręgu zainteresowań Benfiki Lizbona i Ajaksu Amsterdam, ale ostatecznie wylądował w Gdańsku. To daje dużo do myślenia. Dlatego z opiniami lepiej poczekać - podkreśla były asystent Leo Beenhakkera.

Kaczmarek podkreśla, że ten transfer to wielkie wyzwanie zarówno dla samego piłkarza, jak i kierownictwa oraz sztabu szkoleniowego Lechii. 68-letni szkoleniowiec zwraca uwagę na fakt, że Egy Maulana Vikiri bardzo młodym wieku trafia w zupełnie nowe środowisko kulturowe. Indonezyjczyk jest muzułmaninem. Lechia musi mu pomóc w aklimatyzacji, co nie będzie łatwe - mówi nasz rozmówca.

Popularny "Bobo" martwi się jeszcze jedną rzeczą. Ten transfer to policzek dla całego środowiska piłkarskiego w Trójmieście. Tu nigdy nie brakowało talentów, jak i ludzi którzy potrafili te talenty znaleźć i oszlifować. To smutne, że teraz Lechia zamiast promować i stawiać na chłopaka stąd musi sprowadzać zawodnika z piłkarskiego trzeciego świata - smuci się Kaczmarek.