Dzięki wygranej białostoczanie utrzymają pozycję lidera piłkarskiej ekstraklasy bez względu na wynik niedzielnego meczu Legii.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków Jagiellonii, która starała się w swój ulubiony sposób, szybkimi podaniami ze skrzydeł, zagrażać bramce Arki. Ale w 7. min. błąd przy wyprowadzaniu piłki przez Piotra Wlazłę mógł zakończyć się stratą bramki - Michał Nalepa z ok. 16 metrów jednak przestrzelił.

W ataku Jagiellonii aktywny był Roman Bezjak. W 9. min., po akcji Czecha Martina Pospisila i Przemysława Frankowskiego, słoweński napastnik uderzał z kilku metrów, ale jego strzał wybronił Pavels Steinbors. Łotysz równie dobrze zachował się przy uderzeniu Pospisila kilka minut później.

W 20. min. padł gol dla Arki. Luka Zarandia został sfaulowany w polu karnym przez Guilherme, a "jedenastkę" wykorzystał Mateusz Szwoch. Goście nie cofnęli się i nadal starali się już w środku boiska rozbijać ataki Jagiellonii. Ta zaś dobre sytuacje miała, ale wciąż brakowało jej skuteczności. W 26. min. Bezjak uderzył głową po dośrodkowaniu Arvydasa Novikovasa, trafił jednak w słupek; w 31. min. strzelił efektownie "przewrotką", ale znowu dobrze zachował się Steinbors.

Pięć minut przed końcem połowy Słoweniec wreszcie trafił, wykorzystując podanie z lewej strony Guilherme.

Przez pierwszych blisko 20. minut drugiej połowy wydawało się, że kolejna bramka dla gospodarzy jest tylko kwestią czasu. Strzelali Novikovas, Bezjak i Frankowski, ale albo Steinbors, albo obrońcy Arki stawali na posterunku. W 64. min. Taras Romanczuk tak zagrywał piłkę do Łukasza Burligi, że podał do Szwocha przed własnym polem karnym, a skrzydłowy Arki pięknym uderzeniem z 17 metrów pokonał Mariana Kelemena.

Arka mocno cofnęła się, momentami broniła się w swoim polu karnym, ale dawała sobie radę, bo Jagiellonia nie była w stanie przez ten mur się przebić i do 90. min. praktycznie nie miała sytuacji. W doliczonym czasie stało się jednak coś, co pewnie piłkarzom z Gdyni trudno będzie sobie wytłumaczyć.

Najpierw po rzucie rożnym piłkę wstrzelił głową w pole karne Karol Świderski a Burliga strzałem z bliska zdobył wyrównanie. Praktycznie od razu po wznowieniu gry białostoczanie przeprowadzili akcję lewą stroną, Cillian Sheridan ograł obrońcę gości, z końcowej linii zagrał w pole bramkowe, a Jakub Wójcicki trafił do siatki i mecz się zakończył.

Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia 3:2 (1:1)
Bramka: 0:1 Mateusz Szwoch (20-karny), 1:1 Roman Bezjak (40), 1:2 Mateusz Szwoch (64), 2:2 Łukasz Burliga (90+4), 3:2 Jakub Wójcicki (90+5)
Żółta kartka: Jagiellonia - Arvydas Novikovas, Przemysław Frankowski, Karol Świderski. Arka - Dawid Sołdecki, Marcin Warcholak
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Widzów: 8 787
Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk, Piotr Wlazło (79. Cillian Sheridan), Martin Pospisil, Arvydas Novikovas (75. Karol Świderski) - Roman Bezjak (86. Jakub Wójcicki)
Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Frederik Helstrup, Michał Marcjanik, Marcin Warcholak - Michał Nalepa (90. Grzegorz Piesio), Dawid Sołdecki, Andrij Bohdanow - Luka Zarandia (61. Patryk Kun), Maciej Jankowski (46. Ruben Jurado), Mateusz Szwoch