Dzięki tej wygranej poznaniacy awansowali na drugie miejsce w tabeli i tracą dwa punkty do liderującej Jagiellonii Białystok. Wisła z kolei poniosła pierwszą porażkę na własnym boisku w tym roku i skomplikowała swoją sytuację w walce o awans do grupy mistrzowskiej. W ostatnim wyjazdowym spotkaniu musi wywalczyć choćby punkt z Sandecją Nowy Sącz lub liczyć na potknięcia Arki Gdynia albo Zagłębia Lubin.

Lech przyjechał do Krakowa w mocno osłabionym składzie. Z powodu kontuzji i chorób trener Nenad Bjelica nie mógł skorzystać z: Jasmina Burica, Roberta Gumnego, Wołodymyra Kostewycza, Mario Situma i Mihaia Raduta. W tej sytuacji po raz pierwszy w podstawowym składzie zagrał Tymoteusz Klupś. Wcześniej tej 18-letni skrzydłowy zaliczył w ekstraklasie tyko dewa epizodyczne występy.

Spotkanie od początku miało wyrównany przebieg, ale nie toczyło się w oszałamiającym tempie. Zawodnicy obydwu drużyn grali bardzo uważnie i starali się nie popełniać błędów. W 11. minucie Zoran Arsenic w ostatniej chwili przeciął piłkę podawaną w pole karne do Christiana Gytkjaera. W rewanżu ładną akcje przeprowadził Jesus Imaz, lecz zamiast podawać do lepiej ustawionego Tibora Halilovica zdecydował się na strzał, który został zablokowany.

Po pół godzinie gry Nikola Vujadinovic sfaulował przed polem karnym Carlitosa. Hiszpan ustawił piłkę i przymierzył z rzutu wolnego idealnie w górny róg. To było 21. trafienie napastnika Wisły w tym sezonie, który tym samym w rywalizacji o tytuł króla strzelców wyprzedził Igora Angulo z Górnika Zabrze.

Krakowianom nie udało się jednak utrzymać prowadzenia do przerwy. Po stracie Halilovica w pole karne Wisły wpadł Piotr Tomasik, a dośrodkowana przez niego piłka trafiła w rękę interweniującego Frana Veleza. Arbiter podyktował "jedenastkę", którą pewnie wykorzystał Gytkjaer.

Goście lepiej zaczęli drugą połową i dość szybko objęli prowadzenie. Matej Palcic przegrał walkę o piłkę z Radosławem Majewskim, a Darko Jevtic świetnie podał do Gytkjaera i Duńczyk nie miał problemu, aby pokonać Juliana Cuestę.

Potem Gytkjaer miał jeszcze dwie niezłe okazje, aby podwyższyć prowadzenie, lecz w obydwu przypadkach dobrze interweniował bramkarz Wisły.

Gospodarze, mimo przeprowadzonych zmian, nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Znacznie groźniejsze były akcje Lecha. W 78. minucie Majewski nie trafił do siatki w sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Pięć minut później losy spotkania rozstrzygnęły się. Majewski podał z prawej skrzydła w pole karne, a tam Gytkjaer strzałem z bliska skompletował hat-tricka.

Wisła Kraków - Lech Poznań 1:3 (1:1)
Bramki: 1:0 Carlitos (30-wolny), 1:1 Christian Gytkjaer (43-karny), 1:2 Christian Gytkjaer (52), 1:3 Christian Gytkjaer (83)
Żółta kartka - Wisła Kraków: Nikola Mitrovic, Maciej Sadlok, Zoran Arsenic. Lech Poznań: Nikola Vujadinovic, Łukasz Trałka, Darko Jevtic
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 20 053
Wisła Kraków: Julian Cuesta - Matej Palcic (77. Rafał Boguski), Fran Velez, Zoran Arsenic, Maciej Sadlok - Nikola Mitrovic, Tomasz Cywka, Pol Llonch (77. Petar Brlek) - Tibor Halilovic (68. Zdenek Ondrasek), Carlitos, Jesus Imaz
Lech Poznań: Matus Putnocky - Emir Dilaver, Rafał Janicki, Nikola Vujadinovic, Piotr Tomasik - Maciej Gajos, Łukasz Trałka - Tymoteusz Klupś (90+2. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtic (90+1. Jakub Moder), Radosław Majewski - Christian Gytkjaer (87. Ołeksij Chobłenko)