Trener Adam Nawałka postawił w wyjściowym składzie na wracającego po prawie trzyletniej przerwie Bartosza Salamona z drugoligowego włoskiego Cagliari. Z kolei w drugiej linii zagrali od początku m.in. Piotr Zieliński z Empoli i Jakub Błaszczykowski, ostatnio rezerwowy w Fiorentinie.

W ekipie Serbii nie brakowało znanych nazwisk, w środę wystąpili m.in. Branislav Ivanovic i Nemanja Matic z Chelsea oraz Aleksandar Kolarov z Manchesteru City.

Spotkanie, rozgrywane na grząskiej murawie (przed meczem intensywnie padało w Poznaniu), rozpoczęło się od ataków gości, którzy już w siódmej minucie zmarnowali doskonałą okazję. Z rzutu wolnego strzelał Adem Ljajic. Piłka, lekko trącona przez Łukasza Fabiańskiego, odbiła się od poprzeczki i trafiła na głowę Ivanovica, ale doświadczony obrońca – stojąc metr przed pustą bramką – uderzył niecelnie.

W 25. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Ljajic, jednak górą był Fabiański.

Biało-czerwoni atakowali rzadziej, ale nie mieli takich kłopotów ze skutecznością. W 28. minucie objęli prowadzenie – stojący 14 metrów przed bramką Serbów Błaszczykowski dopadł do piłki odbitej przed jednego z rywali i popisał się celnym strzałem obok słupka. To szesnasta bramka doświadczonego piłkarza w jego 76. meczu w kadrze narodowej.

W końcówce pierwszej połowy pomocnik Fiorentiny ponownie strzelał groźnie z dystansu, ale tym razem Stojkovic nie dał się zaskoczyć.

Po przerwie gospodarze mogli podwyższyć wynik – w 51. minucie po ładnym odegraniu przez Błaszczykowskiego na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Arkadiusz Milik i trafił w słupek.

Ta sytuacja podziałała mobilizująco na Serbów, którzy zaczęli przejmować inicjatywę na boisku. Blisko zdobycia gola byli m.in. w 64. minucie, gdy groźny strzał aktywnego Ljajica świetnie obronił - grający od początku drugiej połowy - Wojciech Szczęsny.

Golkiper Romy musiał jeszcze kilka razy popisywać się umiejętnościami. W 89. minucie niewiele brakowało, żeby wyciągał piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu na pole karne mocno głową uderzył Slobodan Rajkovic. Piłka po jego strzale otarła się o palce instynktownie interweniującego Szczęsnego i… odbiła się od poprzeczki.

Mimo przewagi gości wynik nie uległ już zmianie. Polscy piłkarze wygrali czwarty mecz z rzędu (jesienią 2:1 z Irlandią, 4:2 z Islandią i 3:1 z Czechami).

Środowe spotkanie w Poznaniu poprzedziła minuta ciszy pamięci ofiar wtorkowych zamachów terrorystycznych w Brukseli.

W najbliższą sobotę biało-czerwoni zagrają kolejny towarzyski mecz, tym razem z Finlandią we Wrocławiu.

Polska – Serbia 1:0 (1:0)
Bramka: Jakub Błaszczykowski (28).
Sędzia: Alexandar Harkam (Austria).
Widzów 38 271.
Polska: Łukasz Fabiański (46-Wojciech Szczęsny) – Łukasz Piszczek, Bartosz Salamon (87-Michał Pazdan), Kamil Glik, Maciej Rybus – Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński (83-Ariel Borysiuk), Grzegorz Krychowiak (76-Tomasz Jodłowiec), Kamil Grosicki (75-Bartosz Kapustka) - Robert Lewandowski (73-Łukasz Teodorczyk), Arkadiusz Milik.
Serbia: Vladimir Stojkovic – Branislav Ivanovic, Nikola Maksimovic (90+1-Uros Spajic), Slobodan Rajkovic, Aleksandar Kolarov – Luka Milivojevic (73-Nemanja Maksimovic), Adem Ljajic, Nemanja Matic (85-Darko Brasanac), Filip Kostic (78-Filip Mladenovic), Zoran Tosic – Nikola Stojiljkovic (56-Filip Djuricic).