Zawodnik urodził się w należącym obecnie do Kosowa Gnjilane i nie wyklucza gry dla tamtejszej kadry. Byłem bardzo zadowolony z tego, że europejska i światowa federacja przyjęły Kosowo w swoje struktury. Na razie nie miałem jednak żadnego telefonu od selekcjonera. Co by było, gdyby zadzwonił i zaproponował mi grę z kapitańską opaską? Wtedy mógłbym się zastanowić - przyznał w rozmowie z dziennikiem "Blick".