Broniący trofeum zespół jest samodzielnym rekordzistą pod względem liczby triumfów w mniej prestiżowym europejskim pucharze, którego historia sięga lat 70. poprzedniego stulecia. Sukces w tych rozgrywkach (lub ich poprzedniku - Pucharze UEFA) odniósł czterokrotnie, a Liverpool cieszył się ze zwycięstwa trzy razy i dzieli drugie miejsce z Juventusem Turyn i Interem Mediolan.

- Jedziemy do Bazylei po puchar, ale każdy mecz jest inny, każdy finał - wyjątkowy i trudny. Tak było w zeszłym roku z silnym zespołem Dnipro. Jesteśmy przygotowani na wymagające, skomplikowane spotkanie - zapewnił Krychowiak.

Triumf w środowym finale to jedyna szansa Sevilli na udział w Lidze Mistrzów, ale w identycznej sytuacji jest Liverpool. Podopieczni niemieckiego szkoleniowca Juergena Kloppa zajęli dopiero ósme miejsce w angielskiej ekstraklasie; Sevilla zakończyła sezon na siódmej pozycji w Primera Division.

- Zasłużyliśmy na to, żeby zagrać w Bazylei, ale nasi rywale także. Mamy równe szanse na zwycięstwo - ocenił kapitan Liverpoolu Jordan Henderson. Jego występ nie jest jednak pewny, ponieważ ostatnio długo leczył kontuzję.

Liverpool i Sevilla w meczu o stawkę zmierzą się po raz pierwszy. Arbitrem będzie Szwed Jonas Eriksson. Początek spotkania o 20.45.