Djurdjevic objął drużynę tuż po zakończeniu sezonu, w bardzo trudnym momencie. Lech w fatalnym stylu zakończył rozgrywki, choć zdołał utrzymać się na podium. Po zamieszkach podczas ostatniego spotkania z Legią Warszawa wojewoda wielkopolski zamknął stadion dla publiczności na trzy mecze w europejskich pucharach oraz na pięć ligowych.

Szkoleniowiec nie tak wyobrażał sobie debiut w roli opiekuna "Kolejorza".

"Jedynym plusem, jeśli w ogóle to może być plus, jest to, że piłkarze będą słyszeć, co do nich wołamy. Na pewno też mi będą towarzyszyć większe emocje, ale zupełnie inne niż te, które ma piłkarz, gdy debiutuje. Inne rzeczy siedzą w głowie, teraz jestem odpowiedzialny za cały zespół" - mówił Djurdjevic na konferencji prasowej.

Pomocnik Darko Jevtic podczas czteroletniego pobytu w stolicy Wielkopolski miał już okazję grać mecze bez kibiców.

"Dlatego nie jest dla mnie to jakaś nowa sytuacja, ale na pewno wszyscy wolelibyśmy, żeby ten mecz był rozgrywany z udziałem kibiców" - przyznał.

Trener lechitów nie ukrywa, że mecz z Ormianami jest niezwykle ważny także z powodów także pozasportowych. O drużynie Gandzasaru wypowiada się z respektem.

"Nasi rywale grają w różnych składach, wygrali krajowy puchar i dlatego zasługują na szacunek. Ale też znamy swoją wartość. Nie jest to zespół z jakieś wielkiej ligi, ale na pewno nie będą mieli nic do stracenia. My natomiast chcemy nie tylko awansować, ale także odbudować wizerunek klubu, który został nadszarpnięty w ostatnich miesiącach. Musimy pokazać jakość i dobry futbol" - podkreślił.

W trakcie przygotowań do nowego sezonu poznaniacy rozegrali cztery sparingi, trzy z nich wygrali - z pierwszoligową Wartą Poznań 2:0, z Hapoelem Beer Szewa 2:1 i słowackim zespołem FK Zeleziarne Podbrezova 5:0. Serbski szkoleniowiec w spotkaniach kontrolnych często grał trójką obrońców, szukał też nowego kapitana drużyny, tę funkcję pełniło kilku piłkarzy. Z kolei w poprzednim sezonie był nim Maciej Gajos.

"Nie zdradzę, kto nim będzie jutro, to może być niespodzianka" - stwierdził Serb.

Lechici wystąpią bez kontuzjowanych Roberta Gumnego, który przechodzi rehabilitację po artroskopii kolana, oraz Kamila Jóźwiaka i Tymoteusza Klupsia. "Jóźwiak i Klupś mają niegroźne urazy, ale też nie chcemy ryzykować ich zdrowia" - wyjaśnił szkoleniowiec.

Mecz Lecha z Gandzasarem Kapan rozegrany zostanie w czwartek o godz. 20.45. Rewanż odbędzie się w Erewaniu, bowiem stadion Gandzasaru nie spełnia wymogów UEFA.

W przypadku awansu, Lech w drugiej rundzie zmierzy się ze zwycięzcą pary Connah's Quay Nomads FC (Walia) - Szachtior Soligorsk (Białoruś).