Po raz szósty w historii w finale LM zmierzyły się drużyny z tego samego kraju, a po raz drugi - z tego samego miasta i ponownie z Madrytu. "Królewscy" po raz 14. dotarli do decydującej rozgrywki, zaś Atletico po raz trzeci. Dwa lata temu w Lizbonie Real pokonał Atletico po dogrywce 4:1.

Sobotnie spotkanie także zdecydowanie lepiej rozpoczął Real. Podopieczni trenera Zinedine'a Zidane'a groźnie atakowali, a piłkarze Atletico faulami przerywali grę. Niebezpieczeństwa w ten sposób jednak nie oddalali, bo "Królewscy" dobrze wykonywali rzuty wolne.

Najpierw w szóstej minucie z okolic narożnika pola karnego dośrodkowywał Gareth Bale, a strzał z pięciu metrów Karima Benzemy instynktownie nogą odbił Jan Oblak. Dziewięć minut później słoweński bramkarz nie miał tyle szczęścia. Tym razem z większej odległości piłkę zagrał Toni Kroos, głową przedłużył Bale, a do siatki z bliska wpakował ją Sergio Ramos.

W pierwszej połowie nic ciekawego już się nie wydarzyło. Atletico nie stworzyło sobie żadnej dogodnej okazji do zdobycia bramki. Zupełnie inaczej zaczęła się za to druga część meczu. Już w 46. minucie sfaulowany w polu karnym Realu został Fernando Torres. Do wykonania "jedenastki" został wyznaczony Antoine Griezmann. Francuz uderzył mocno, ale trafił w poprzeczkę.

Piłkarze trenera Diego Simeone, niezrażeni tym niepowodzeniem, dalej atakowali. Pod bramką Keylora Navasa zakotłowało się w 54. minucie, a tuż obok słupka piłkę posłał Czarnogórzanin Stefan Savic.

Real inicjatywę odzyskał w 70. minucie. Pojedynek sam na sam z Oblakiem przegrał jednak Karim Benzema. Osiem minut później z dystansu również prosto w niego trafił Cristiano Ronaldo, a po chwili piłkę z linii bramkowej po strzale Bale'a wybili obrońcy Atletico.

Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Zaledwie minutę później Atletico wyrównało. Świetnym dośrodkowaniem popisał się Juanfran, a Lucas Vasquez nie upilnował Yannicka Carrasco i Belg wpisał się na listę strzelców.

W dogrywce widać było zmęczenie piłkarzy obu drużyn. Nie przyniosła ona rozstrzygnięcia, choć Real w końcówce zepchnął rywala do rozpaczliwej obrony, i do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne.

W pierwszych trzech seriach wykonawcy nie mylili się. Dla Realu trafiali Lucas Vazquez, Marcelo i Bale. W ekipie Atletico najpierw zrehabilitował się Griezmann, a później skuteczni byli Gabi oraz Saul Niguez. Czwartą kolejkę rozpoczął Sergio Ramos, który także pokonał Oblaka. W słupek uderzył za to Juanfran. Chwilę później 11. w historii Puchar Europy zapewnił Realowi Cristiano Ronaldo.

Wcześniej w najważniejszych klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie "Królewscy" triumfowali w latach 1956–60, 1966, 1998, 2000, 2002 oraz 2014.

>>>Real Madryt - Atletico Madryt 1:1 - po dogrywce. (5:3 w rzutach karnych)
Bramki: dla Realu - Sergio Ramos (15); dla Atletico - Yannick Carrasco (79).
Sędzia: Mark Clattenburg (Anglia).
Widzów: ok. 81 tys.
Real: Keylor Navas - Dani Carvajal (52. Danilo), Sergio Ramos, Pepe, Marcelo - Luka Modric, Casemiro, Toni Kroos (72. Isco) - Gareth Bale, Karim Benzema (77. Lucas Vasquez), Cristiano Ronaldo.
Atletico: Jan Oblak - Juanfran, Stefan Savic, Diego Godin, Filipe Luis (109. Lucas Hernandez) - Saul Niguez, Gabi, Augusto Fernandez (46. Yannick Carrasco), Koke (116. Thomas Partey) - Fernando Torres, Antoine Griezmann.