"Jesteśmy Atletico, Atletico Madryt, więc będziemy próbować. Może się uda. Szanse są niewielkie, ale dopóki piłka w grze, będziemy wierzyć" - powiedział argentyński szkoleniowiec.

W Lidze Mistrzów Real jest dla Atletico zaporą nie do przejścia. "Królewscy" wygrali dwa niedawne finały z udziałem tych zespołów, a dwa lata temu lepsi okazali się także w ćwierćfinale rozgrywek.

Teraz jego zespołowi ma pomóc całkowity brak presji. "W rewanżu będziemy całkowicie zrelaksowani, bo nie będziemy mieć nic do stracenia. Ja już się tak czuję, jestem spokojny jak nigdy wcześniej. Futbol dlatego jest taki cudowny, że zdarzają się rzeczy niewyobrażalne" - dodał Simeone.

We wtorek Real dominował na Santiago Bernabeu niemal przez całe spotkanie, choć w drugiej połowie to goście częściej byli przy piłce.

"Nic z tego jednak nie wynikało. Rywale zagęszczali pole gry, wybijali nas z uderzenia i kontrowali" - analizował trener pokonanych.

W zupełnie innym nastroju był opiekun "Królewskich" Zinedine Zidane, który zwrócił uwagę, że Atletico rzadko kiedy przegrywa w takich rozmiarach.

"Zagraliśmy świetnie. Nie jest łatwo strzelić takiemu przeciwnikowi trzy gole i zachować przy tym czyste konto" - wspomniał Francuz, który szczególnie chwalił swoich piłkarzy za pierwsze 30 minut.

"To było fantastyczne pół godziny. Zagraliśmy z taką intensywnością, zaangażowaniem, że tylko można było żałować, iż padł w tym czasie tylko jeden gol. Z kolei w drugiej połowie byliśmy bardziej efektywni. Okazji mieliśmy mniej, ale zdobyliśmy dwie bramki" - tłumaczył 44-letni Zidane, który na początku pracy trenerskiej może imponować osiągnięciami.

W poprzednim sezonie, pierwszym w tej roli, doprowadził "Królewskich" do triumfu w Champions League, a teraz jest blisko 33. w historii klubu mistrzostwa kraju i obrony trofeum w LM, co nie udało się nikomu, od kiedy obowiązuje ten format rywalizacji o Puchar Europy.

Zidane, choć trzy gole zdobył Cristiano Ronaldo, podkreślił wkład w sukces całego zespołu.

"Wszyscy zawodnicy zaliczyli wspaniały występ. Z każdego z nich jestem dumny. Nie było w naszych szeregach słabszych ogniw. A Ronaldo? Ronaldo jest wyjątkowy" - dodał.

Sam bohater wieczoru również wskazywał na pracę, jaką na boisku wykonali jego koledzy.

"Cała drużyna zagrała niewiarygodnie. Koledzy wykonali wielką pracę. Mi zostało tylko strzelać bramki" - nadmienił Portugalczyk, który przestrzega jednak przed dekoncentracją.

"To jeszcze nie koniec. Jeszcze nie osiągnęliśmy celu. Musimy być czujni" - przyznał.

Rewanż na stadionie Atletico - 10 maja. W środę wieczorem rozpocznie się rywalizacja w drugim półfinale między AS Monaco, z Kamilem Glikiem w składzie, a Juventusem Turyn.