Roma grała nadzwyczajnie, tak jak nadzwyczajna była jej przygoda w Lidze Mistrzów - taki ton komentarzy dominował we włoskim radiu RAI po środowym meczu na Stadionie Olimpijskim w Wiecznym Mieście. Sprawozdawcy nie mieli wątpliwości, że mecz był znakomity, a rzymskiemu klubowi, nagrodzonemu po końcowym gwizdku owacją na stojąco, naprawdę niewiele brakowało, by awansować do finału LM.

Komentatorzy publicznego radia zaznaczali, że "Roma padła na ostatnich metrach" i że "wspinaczka do finału LM nie udała się, bo droga była zbyt stroma".

W radiu i telewizji pojawiły się opinie, że do przebiegu meczu i wyniku niekorzystnego ostatecznie dla gospodarzy wydatnie przyczynił się sędzia i jego pomocnicy.

Komentatorzy zwrócili uwagę, że na 25 minut przed końcem powinien być karny dla Romy. "Ale nie było i wtedy spadło morale drużyny"- twierdzi radio RAI.

Włoskie media dały słoweńskiemu sędziemu Damirowi Skominie ocenę niedostateczną.

Mimo takich głosów, dominuje przeświadczenie, że Liverpool zasłużył na finał LM w Kijowie.

Środowy wynik nazwano "platonicznym zwycięstwem".

W podsumowaniu udziału włoskiego klubu w LM odnotowano, że spotkał na swojej drodze w tych rozgrywkach Chelsea, Atletico Madryt oraz Barcelonę i pokonał te drużyny.

Nie ma się więc czego wstydzić, a w przyszłym sezonie AS Roma będzie pełnoprawnym pretendentem do mistrzowskiego tytułu we Włoszech - podkreśla się w komentarzach przypominając, że rzymianie zaszli w LM dalej niż Juventus, który zmierza właśnie po kolejne trofeum w Serie A.

"Corriere dello Sport" przyznaje, że Roma była "o krok od cudu". Przywołując nadzwyczajne wydarzenie, jakim był jej awans do półfinału rozgrywek, dziennik stwierdza: "Cuda nie powtarzają się w tak krótkim czasie i tym razem nie udało się odrobić strat". Gazeta kładzie nacisk na to, że stołeczni piłkarze włożyli całe serce w mecz, który wygrali.

"Żółto-czerwono opuszczają rozgrywki z podniesioną głową i ze smutkiem, że źle zagrali w pierwszym meczu. Ale drużyna trenera Eusebio Di Francesco przeszła fantastyczną drogę w Europie, znacznie powyżej oczekiwań"- konstatuje dziennik, według którego był to "wieczór pełen dreszczy".

"La Gazzetta dello Sport" pisze, że AS Roma kończy rozgrywki w Lidze Mistrzów z "bardzo wysoko podniesioną głową". Największy sportowy włoski dziennik relacjonuje reakcje rzymskich kibiców na trybunach: "Wszyscy na stojąco dziękują Romie", "w bólu i pełni uznania dla wysiłku drużyny, która się nie poddała, nawet kiedy była już wykończona do granic".

Zwycięstwo 4:2 nazywa "gorzkim rezultatem" i odnotowuje, że udało się przerwać passę sukcesów klubu z Liverpoolu, który nie przegrywał w rozgrywkach.

"To małe pocieszenie dla Romy, do którego należy dodać to, że udało się jej wreszcie zatrzymać (Mohameda) Salaha" - dodaje się w relacji.

Stołeczne "Il Messaggero" przyznaje, że marzenie o finale "ulotniło się". "Była wielka gra, a pozostało rozgoryczenie" - dodaje.

Media przytaczają wypowiedź dyrektora sportowego Romy Monchiego, który po meczu oświadczył, włoski futbol powinien zareagować w obliczu błędów sędziów.

"Bez pomyłek sędziów wszystko byłoby inaczej" - stwierdził. "Czas podnieść głos i to nie tylko powinna zrobić Roma. Także Juve ucierpiało z Realem" - zaznaczył. Jego zdaniem to, co wydarzyło się w meczach obu tych klubów, to "afera".