26 maja 2018 roku będzie już chyba na zawsze najczarniejszym dniem w sportowej karierze Lorisa Kariusa. Bramkarz Liverpoolu rozgrywał najważniejszy mecz swojego życia. W Kijowie, w finale Ligi Mistrzów jego Liverpool grał z Realem Madryt ("Królewscy" wygrali 3:1). Niestety dla Niemca był to dla niego fatalny wieczór. 24-letni golkiper popełnił dwa fatalne błędy, których piłka wpadła do siatki.

Po ostatnim gwizdku sędziego Karius nie szukał usprawiedliwień. Przegraliśmy przez mnie. Jest mi przykro. Przepraszam wszystkich - powiedział załamany bramkarz. Empatią wobec niego wykazał się trener Liverpoolu. Karius miał świetny sezon. Takiego wieczoru nie życzy się nawet największemu wrogowi. Szkoda mi go - podkreślił Juergen Klopp. Mniej zrozumienia dla wyczynów bramkarza ekipy z Anfield Road wykazali internauci. "Klaun'us" to jedno z najłagodniejszych określeń jakie pada w sieci w kontekście Niemca.

W tym miejscu warto przypomnieć, że 13 lat temu to właśnie dzięki bramkarzowi Liverpool wygrał Ligę Mistrzów. W 2005 roku "The Reds" w finale w Stambule zmierzyli się z AC Milan. Bramki angielskiego zespołu strzegł Jerzy Dudek. Po upływie regulaminowych 90. minut i kolejnych 30. dogrywki było 3:3. O losach spotkania zdecydował więc konkurs rzutów karnych. Jego bohaterem został polski golkiper dzięki swojemu słynnemu na całym świecie "Dudek dance".