W najlepszej sytuacji są Borussia, Juventus oraz Barcelona, które jako jedyne spośród 32 uczestników fazy grupowej mają w dorobku komplet dziewięciu punktów.

Dortmundczyków czeka jednak trudne zadanie, gdyż zagrają w Madrycie z Atletico, podrażnionym porażką 0:4 przed dwoma tygodniami w Niemczech. "Wiadomo, z jakim nastawieniem rywale wyjdą we wtorek na boisko. Zrobią wszystko, by zrewanżować się za tą przegraną" - przyznał duński pomocnik BVB Thomas Delaney.

Do stolicy Hiszpanii polecieli z drużyną zarówno przeziębiony ostatnio Mario Goetze, jak i Piszczek, który leczył uraz kolana.

Borussia ma dziewięć punktów i nie straciła jeszcze gola, Atletico - sześć i w przypadku zwycięstwa także może sobie zapewnić miejsce w czołowej "16" rozgrywek, o ile w drugim spotkaniu grupy A przeżywające kryzys AS Monaco, którego zawodnikiem jest Kamil Glik, podzieli się punktami z FC Brugge. Oba te zespoły wywalczyły dotychczas po jednym punkcie.

Awans zapewniłby drużynie szwajcarskiego trenera Luciena Favre większy spokój w najbliższych tygodniach i możliwość skupienia się na walce o utrzymanie prowadzenia w Bundeslidze, gdzie w tej części sezonu niepodzielnie bryluje. W sobotę czeka Borussię prestiżowe starcie z trzecim w tabeli Bayernem Monachium.

"Przed nami trudny, ważny, ale i piękny tydzień. Szykują się wspaniałe pojedynki, na które czeka się nieraz miesiącami albo i latami" - dodał Delaney, który przed tym sezonem trafił do Dortmundu z Werderu Brema.

Borussia po raz trzeci trafiła w europejskich pucharach na Atletico. W obu poprzednich przypadkach (1965/66 i 1996/97) kończyła zmagania... triumfem w - odpowiednio - nieistniejącym już Pucharze Zdobywców Pucharów i Lidze Mistrzów.

Oprócz niej, we wtorek awansować do fazy pucharowej mogą też rywalizujące w grupie B Barcelona i Inter, które zmierzą się w Mediolanie. W pierwszym spotkaniu na Camp Nou gospodarze byli wyraźnie lepsi (3:0), ale wicelider Serie A z sześcioma punktami zajmuje w tabeli drugą pozycję i jest najgroźniejszym przeciwnikiem mistrza Hiszpanii.

Obie drużyny zapewnią sobie miejsce w 1/8 finału, jeśli na San Siro wygrają piłkarze trenera Luciano Spallettiego, którzy w rodzimej ekstraklasie odnieśli siedem zwycięstw z rzędu, a remis padnie w meczu Tottenhamu Hotspur z PSV Eindhoven (mają po jednym punkcie).

W kadrze "Barcy" na pojedynek na San Siro znalazł się Lionel Messi. Argentyńczyk pauzował od 20 października z powodu pęknięcia kości w prawym ramieniu.

Z innych wtorkowych potyczek na pierwszy plan wysuwa się mecz SSC Napoli z Paris Saint-Germain. Drużyna Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego jest niepokonana w LM i pięcioma punktami zajmuje drugie miejsce w grupie C, "oczko" za Liverpoolem. W poprzedniej kolejce w ostatnich sekundach straciła wygraną w Paryżu (2:2).

Mającemu mocarstwowe ambicje mistrzowi Francji, który na krajowym podwórku w imponującym stylu wygrał wszystkie 12 spotkań ligowych, w Europie nie idzie już tak łatwo. Na inaugurację przegrał w Anglii i kolejne niepowodzenie mogłoby postawić pod znakiem zapytania awans do fazy pucharowej. PSG ma cztery punkty i jest trzecie. Prowadzą w tabeli "The Reds" z sześcioma.

W środę o awans z grupy E powalczą Ajax Amsterdam i Bayern, które mają po siedem punktów. Warunkiem są ich sukcesy z, odpowiednio, Benficą Lizbona na wyjeździe i AEK Ateny na własnym obiekcie.

Po kryzysie na przełomie września i października w Bayernie wszystko wydawało się wracać do zwycięskiej normy, aż przyszła wymęczona wygrana w Pucharze Niemiec z amatorami z Rodinghausen 2:1 oraz ligowy remis z Freiburgiem 1:1, po którym trenera Niko Kovaca skrytykowała nawet... żona Thomasa Muellera.

Zastrzeżenia do postawy piłkarzy miał też dyrektor sportowy bawarskiego klubu. "70 procent posiadania piłki, 15 rzutów rożnych, mnóstwo sytuacji. To widać za mało, by sięgnąć po trzy punkty, jeśli gra jest wolna i nie widać z niej radości" - ocenił Hasan Salihamidzic.

W Atenach Bayern wygrał 2:0, a jednego z goli - 47. w Lidze Mistrzów - zdobył Lewandowski. Jeśli trafi do siatki w środę, to co najmniej zrówna się w klasyfikacji strzelców wszech czasów z Ukraińcem Andrijem Szewczenką i Szwedem Zlatanem Ibrahimovicem - obaj po 48 bramek.

W komfortowej sytuacji jest Juventus. Drużyna Wojciecha Szczęsnego, który w Champions League zachowuje czyste konto, potrzebuje remisu z Manchesterem United, by zapewnić sobie awans, a wygrana zagwarantuje jej pierwsze miejsce w grupie H, w której występują jeszcze Valencia i debiutant Young Boys Berno.

"Bianconeri" na 33 możliwe punkty zdobyli w 11 kolejkach Serie A 31, co jest rekordem. O punkt poprawili własne osiągnięcie z sezonu 2005/06.

"Ciągle jednak musimy pracować nad obroną, bo w tym elemencie zdarzają nam się przestoje. O pracy w defensywie musimy szczególnie pamiętać grając z takimi rywalami jak Manchester United. Na Old Trafford wygraliśmy 1:0 po niemal perfekcyjnym występie, a powtórzyć to będzie bardzo trudno. Przed nami ważny wieczór, bo chcemy zapewnić sobie awans, ale i dać kibicom mnóstwo emocji oraz radości" - przyznał bośniacki pomocnik turyńczyków Miralem Pjanic.

Udziału w kolejnej rundzie może też być już pewny Manchester City, który z sześcioma punktami prowadzi w grupie F. Musi jednak pokonać Szachtar Donieck przed własnymi kibicami i liczyć na porażkę niemieckiego Hoffenheim z Olympique Lyon.