W niedzielę drużyna z Sewilli z Polakiem w składzie zremisowała bezbramkowo z Osasuną. Perquis już raz rozpoczynał spotkanie w wyjściowym składzie, ale wówczas po 47 minutach sędzia pokazał mu czerwoną kartkę.

Drugi z biało-czerwonych w La Liga Dariusz Dudka nie znalazł się w składzie Levante na mecz z Getafe. Drużyna z Walencji wygrała 1:0 dzięki bramce Michela w 86. minucie.

Z kolei Atletico Madryt rzutem na taśmę zapewniło sobie zwycięstwo i podobnie jak prowadząca w tabeli Barcelona ma 22 punkty. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry bramkarza gospodarzy z rzutu wolnego pokonał Falcao, dla którego było to dziewiąte trafienie w ligowych rozgrywkach.

Pięć bramek i dwie czerwone kartki zobaczyli kibice w Barcelonie, gdzie Espanyol podejmował Rayo Vallecano. Po dwie bramki zdobyli Joan Verdu (dla gospodarzy) oraz Brazylijczyk Leo Baptistao i w 68. minucie był remis 2:2. Pięć minut później Mikel Labaka został przez sędziego wyrzucony z boiska, ale gospodarze grali w przewadze liczebnej przez niecały kwadrans, bowiem drugą żółtą kartkę obejrzał obrońca Diego Colotto. Kiedy wydawało się, że zespoły podzielą się punktami, w doliczonym czasie gry na listę strzelców wpisał się Urugwajczyk Christhian Stuani i Espanyol odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie.

W komplecie meczu nie dokończyła także Granada, która w dziesiątkę walczyła od 72. minuty - czerwoną kartkę sędzia pokazał Brazylijczykowi Irineyowi Santosowi. Gospodarze przegrali Realem Saragossa 1:2. Dla gości trafiali Portugalczyk Helder Postiga (3. minuta) i Victor Rodriguez (27.), a honorową bramkę dla Granady zdobył Marokańczyk Youssef El-Arabi.

W sobotę Realowi prowadzenie zapewnił w 11. minucie Argentyńczyk Gonzalo Higuain. W drugiej połowie z rzutu karnego wynik ustalił Cristiano Ronaldo. To jego dziewiąte trafienie w bieżących rozgrywkach. Portugalczyk w tym sezonie już 15-krotnie pokonał bramkarzy rywali Realu, który po tym zwycięstwie awansował na czwartą pozycję w tabeli.

Prowadząca w tabeli Barcelona kilka godzin później zagrała w La Coruni z Deportivo, a kibice na stadionie El Riazor zobaczyli prawdziwy festiwal bramek. W roli głównej - już tradycyjnie - Lionel Messi.

Lider po 18 minutach prowadził 3:0 i zanosiło się na pogrom. Gospodarze jednak dość szybko zdobyli dwie bramki. Tuż przed przerwą argentyński as Barcelony "sprowadził miejscowych na ziemię", jak napisała "Marca", strzelając swojego drugiego w tym meczu gola. Do przerwy było 2:4.

Początek drugiej połowy wstrząsnął zespołem gości. Pięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Portugalczyk Pizzi, zdobywając drugiego gola w tym meczu. Chwilę później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Argentyńczyk Javier Mascherano i wicemistrz Hiszpanii musiał grać w dziesiątkę.

W 77. minucie swój kunszt ponownie zaprezentował Messi, który po indywidualnej akcji podwyższył na 5:3. W sumie w La Liga uzyskał już 11 goli i prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych. Dwie minuty później odżyły nadzieje sympatyków beniaminka, bo kuriozalna interwencja Jordiego Alby w polu karnym zakończyła się trafieniem do własnej bramki. Wynik 5:4 dla Barcelony nie uległ już zmianie.

Kolejne trzy punkty dopisała do dorobku trzecia w tabeli Malaga. Uczestnik Ligi Mistrzów pokonał przed własną publicznością Real Valladolid 2:1. Wygraną zapewnił gospodarzom dwie minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego Joaquin, który 180 sekund wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego.

Przyjezdni kończyli spotkanie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Manucho w 81. minucie. Ten zawodnik w dziewiątej minucie uzyskał pierwszą bramkę.

Trzecia w tabeli Malaga traci do Barcelony i Atletico pięć punktów, a z kolei o trzy wyprzedza Real.