Po serii, o której kibice Liverpoolu chcieliby zapomnieć (jedno zwycięstwo w 10 meczach, licząc wszystkie rozgrywki), zespół przełamał się w bardzo ważnym starciu z czołowym rywalem. Obie bramki zdobył Senegalczyk Sadio Mane (16. i 18.), który jeszcze niedawno brał udział w Pucharze Narodów Afryki w Gabonie.

Reklama

Tottenham ma 50 punktów i spadnie na trzecie miejsce, jeśli w poniedziałek Manchester City (49) pokona na wyjeździe AFC Bournemouth Artura Boruca. Przed Liverpoolem jest także Arsenal Londyn, który również zgromadził 50 "oczek".

Lider Chelsea Londyn powiększy przewagę nad "Kogutami" do 12 punktów, jeśli w niedzielę wygra na wyjeździe z Burnley.

Tottenham nie może się już pochwalić najszczelniejszą defensywą w ekstraklasie. Po sobotniej porażce ma 18 straconych goli, a Chelsea - 17.

We wcześniejszym meczu tej kolejki zespół Hull City, w którego składzie do 60. minuty grał Kamil Grosicki, przegrał w Londynie z Arsenalem 0:2. "Kanonierzy" przystąpili do tej kolejki po dwóch porażkach z rzędu i bez zawieszonego za niesportowe zachowanie francuskiego trenera Arsene'a Wengera.

Reklama

Obie bramki uzyskał Chilijczyk Alexis Sanchez, przy czym pierwszą z nich zdobył ręką. Nie zrobił tego jednak umyślnie - piłka odbiła się od niego po interwencji bramkarza rywali Szwajcara Eldina Jakupovica.

"Sędzia przeprosił nas w przerwie, gdy zobaczył powtórkę. Powiedział, że rzeczywiście było zagranie ręką. Zdawał sobie sprawę, że się pomylił. To nie może być dla niego łatwe, ale szczególnie na tych dużych stadionach nie zawsze wszystko się układa po twojej myśli" - relacjonował po ostatnim gwizdku Marka Clattenburga obrońca gości Andrew Robertson.

Reklama

Drugi raz do siatki Sanchez trafił z rzutu karnego w końcowych minutach spotkania. Chwilę wcześniej obrońca Hull City Sam Clucas zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, za co został ukarany czerwoną kartką. Sanchez ma już 17 goli ligowych w tym sezonie i jest liderem klasyfikacji strzelców.

Na pytanie, czy Arsenal może mówić o szczęściu, Wenger odpowiedział: "Być może. Przykro mi z tego powodu, ale nie mam na to wpływu".

Manchester United wygrał przed własną publicznością z Watfordem 2:0, a bohaterem gospodarzy był Anthony Martial. Francuz zdobył jedną z bramek i asystował przy trafieniu Hiszpana Juana Maty.

Mające 48 punktów "Czerwone Diabły" zostały pierwszą drużyną Premier League (od 1992 roku), która zdobyła 2000 goli.

W niedzielę przed ważnym zadaniem stanie Łukasz Fabiański. Jego broniąca się przed spadkiem drużyna Swansea City podejmie mistrza kraju Leicester City, którego piłkarzami są Bartosz Kapustka i Marcin Wasilewski. Oba zespoły mają po 21 punktów i są tuż nad strefą spadkową. O "oczko" mniej ma Hull City.