"The Reds" w tym roku spisywali się dotychczas słabo i w sobotę odnieśli dopiero drugie ligowe zwycięstwo. Podobnie jednak jak trzy tygodnie temu, z rywalem z czołówki. Wówczas pokonali aktualnie drugi w tabeli Tottenham, a tym razem "Kanonierów", których zdystansowali o dwa punkty i zepchnęli na piątą lokatę.

Gospodarze już do przerwy prowadzili 2:0 po trafieniach Brazylijczyka Roberto Firmino i Senegalczyka Sadio Mane. Obaj do tego asystowali sobie wzajemnie. W 57. minucie straty zmniejszył Danny Welbeck, a w doliczonym przez arbitra czasie gry wynik ustalił Holender Georginio Wijnaldum.

Liverpool z 52 pkt awansował na trzecią pozycję. Przed nim są tylko Tottenham Hotspur - 53 pkt, który w niedzielę podejmie Everton, oraz mająca 11 pkt więcej Chelsea Londyn, którą w poniedziałek czeka wyjazdowy pojedynek z inną stołeczną drużyną - West Hamem United.

Czwarty jest teraz Manchester City (52 pkt). Piłkarze Josepa Guardioli w niedzielę zmierzą się z zamykającym tabelę Sunderlandem.

Piłkarze Leicester City, bez Marcina Wasilewskiego i Bartosza Kapustki w kadrze meczowej, pokonali 3:1 Hull City, w składzie którego całe spotkanie rozegrał Kamil Grosicki, i oddalili się od strefy spadkowej.

Na boisku obrońców tytułu lepiej rozpoczęli goście. W 14. minucie objęli oni prowadzenie po strzale Sama Clucasa, któremu piłkę podał w polu karnym reprezentant Polski. Wyrównanie nastąpiło w 27. minucie, a piłkę do siatki skierował Austriak Christian Fuchs. Niespełna kwadrans po przerwie było już 2:1 dla gospodarzy po golu jednego z bohaterów poprzedniego sezonu - Algierczyka Riyada Mahreza. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego pomocnik Hull City Tom Huddlestone skierował piłkę do własnej bramki i ustalił wynik.

"Lisy" po zwolnieniu włoskiego trenera Claudio Ranierego i przejęciu jego obowiązków przez Craiga Shakespeare'a odniosły drugie z rzędu zwycięstwo i z dorobkiem 27 pkt odskoczyły na pięć od strefy spadkowej. Nadal znajduje się w niej Hull City - 21 pkt. Za tą drużyną w tabeli plasuje się tylko Sunderland.

Nad strefą spadkową, na 16. miejscu, z 27 pkt sklasyfikowana jest Swansea City. Walijski zespół, z Łukaszem Fabiańskim w bramce, wygrał w sobotę z Burnley 3:2. Na uwagę zasługuje 10. i 11. w sezonie trafienie dla gospodarzy Hiszpana Fernando Llorente. Szczególnie istotne było to drugie, ponieważ w drugiej minucie doliczonego czasu gry zapewniło miejscowym sukces.

Pewnym utrzymania nie może być także AFC Bournemouth. Zespół Artura Boruca nie wygrał od ostatniego dnia ubiegłego roku i z 27 pkt - jak Leicester i Swansea - jest 14. W sobotę jednak przerwał serię czterech porażek, remisując na Old Trafford z Manchesterem United 1:1.

Polski bramkarz w znacznym stopniu przyczynił się do wywalczenia tego punktu, gdyż obronił rzut karny egzekwowany przez Zlatana Ibrahimovica.

Boruc, który w środę ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej, obronił "jedenastkę" w 72. minucie. Wcześniej jeszcze trzy razy powstrzymał Szweda, a także m.in. wygrał pojedynek sam na sam z Francuzem Paulem Pogbą na początku spotkania.

Nic dziwnego, że Polak został okrzyknięty, m.in. przez "Daily Mirror", bohaterem spotkania na Old Trafford i otrzymał najwyższe oceny z zawodników obu drużyn, m.in. maksymalne pięć gwiazdek w "Metrze" czy "ósemkę" od angielskiego Eurosportu, który napisał o Borucu: "Był cudowny!".

"Od dnia, gdy Artur podpisał z nami kontrakt (we wrześniu 2014 roku - PAP), jest dla nas kimś wyjątkowym. Przed tygodniem popełnił błąd, ale na krytykę odpowiedział w najlepszy możliwy sposób - dziś na boisku. Pokazał, po raz kolejny, jak fantastycznym jest golkiperem. Dziś w dużej mierze to jemu zawdzięczamy ten cenny punkt" - podkreślił drugi trener AFCB Jason Tindall. Na konferencji prasowej zastąpił on menedżera Eddiego Howe'a, gdyż ten źle poczuł się w szatni po zakończeniu meczu.

Pod koniec pierwszej połowy czerwoną kartkę zobaczył piłkarz gości Andrew Surman. Wtedy było już 1:1 po golach Argentyńczyka Marcosa Rojo dla gospodarzy oraz wychowanka "ManU" Joshuy Kinga dla przyjezdnych z rzutu karnego.

"Czerwone Diabły" przedłużyły passę ligowych spotkań bez porażki, trwającą od 23 października, ale podopiecznych portugalskiego trenera Jose Mourinho remis nie może satysfakcjonować, bowiem walczą o pierwszą czwórkę, dającą prawo gry w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów. Na razie są na szóstej pozycji i mają 49 punktów.