Przy idealnych dla "Królewskich" wynikach, po 32. kolejce lider może mieć 75 punktów i wyprzedzać Katalończyków o sześć, mając do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie z Celtą Vigo. Byłaby to komfortowa sytuacja przed bezpośrednim starciem z Barceloną 23 kwietnia na Santiago Bernabeu.

Pewność siebie podopiecznych Francuza Zinedine'a Zidane'a jest na wysokim poziomie. Nie przegrali żadnego meczu od 22 lutego (1:2 z Valencią), a środowy triumf nad Bayernem, po dwóch golach Portugalczyka Cristiano Ronaldo, znacznie przybliżył ich do awansu do półfinału Champions League. Rewanż odbędzie się 18 kwietnia.

"Wprowadziłem duże zmiany w swoich treningach, aby być w najlepszej możliwej formie w tej części sezonu. W poprzednich latach w końcówce byłem już na granicy, miałem też drobne urazy, ale ostatnio ciężko pracowałem wraz z trenerem przygotowania fizycznego. Zespół gra dobrze i Cristiano też" - powiedział Ronaldo, który został pierwszym w historii piłkarzem ze stoma bramkami w europejskich pucharach.

Barcelona jest na drugim biegunie. Katalończycy przegrali we wtorek z Juventusem w Turynie 0:3. Według hiszpańskich mediów, porażka znacznie pogorszyła relację trenera Luisa Enrique z podopiecznymi. Do tego w ubiegłym tygodniu "Barca" miała okazję zmniejszyć stratę do Realu, który zremisował w derbach z Atletico 1:1, ale niespodziewanie uległa Maladze 0:2.

Kolejną w tym tygodniu złą wiadomością dla broniących tytułu Katalończyków była decyzja krajowej federacji o zawieszeniu na trzy mecze Brazylijczyka Neymara. To kara za brak szacunku do jednego z sędziów meczu z Malagą. W najbliższych kolejkach, w tym w El Clasico, ma go zastąpić często krytykowany Paco Alcacer.

"Stan alarmowy w Barcelonie. Po meczu w Turynie przez ok. 20 minut rozmawiano o kryzysie. Piłkarze jednak nie są tak rozbici, jak po porażce z Paris Saint-Germain 0:4" - napisano w dzienniku "Mundo Deportivo".

Trudno wyobrazić sobie, aby Katalończycy po raz drugi z rzędu dokonali "cudu" i odrobili tak wysoką stratę, jak z paryżanami, których pokonali w rewanżu 6:1. Juventus słynie bowiem z solidnej gry w defensywie.

Real zmierzy się w Gijon ze Sportingiem w sobotę o 16.15. Spotkanie Barcelony przed własną publicznością z Realem Sociedad zaplanowano na 20.45. Trzecie Atletico podejmie ostatnią w tabeli Osasunę Pampeluna o 18.30.

Ciekawie zapowiada się w tej kolejce także niedzielny mecz odradzającej się Valencii z czwartą w tabeli Sevillą (godz. 16.15). Gospodarze wygrali trzy mecze z rzędu i mają szansę awansować do górnej połówki tabeli, z kolei Sevilla traci tylko punkt do Atletico i wciąż marzy o zakończeniu ligowego sezonu na podium. (PAP)

mm/ kali/