Gospodarze prowadzili w Udine od ósmej minuty po golu Chorwata Stipe Pericy. Niedługo później Juventus wyrównał (samobójcze trafienie Samira), a w 20. minucie prowadzenie dla gości uzyskał Khedira.

Od 26. minuty mistrz Włoch musiał sobie radzić w dziesiątkę. Mario Mandzukic najpierw zobaczył żółtą kartkę, a po chwili Chorwat naraził się sędziemu swoimi protestami i po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce, musiał opuścić boisko.

>>>Udinese - Juventus 2:6. Zobacz gole

To jednak nie załamało turynian. Do końca meczu zdobyli jeszcze cztery gole (dwa Khedira, po jednym Daniele Rugani i Bośniak Miralem Pjanic), rywale tylko jednego (Brazylijczyk Danilo) i mecz zakończył się wysokim zwycięstwem "Starej Damy" 6:2. Rezerwowym w ekipie Udinese był 21-letni obrońca Paweł Bochniewicz.

Juventus z 22 punktami wciąż jest trzeci. Identyczny dorobek ma czwarte w tabeli Lazio. Rzymianie pokonali u siebie Cagliari 3:0. Dwie bramki zdobył lider klasyfikacji strzelców Serie A Ciro Immobile, który ma łącznie 13 trafień.

Inna drużyna ze stolicy Włoch - AS Roma - pokonała na wyjeździe Torino 1:0. Rezerwowym bramkarzem gospodarzy był Łukasz Skorupski. W tabeli Roma jest piąta (18 pkt), ma jeszcze spotkanie zaległe.

Wciąż nie wiedzie się Milanowi, dopiero jedenastemu w tabeli (13 pkt). W niedzielę zremisował u siebie z Genoą 0:0, grając od 25. minuty w dziesiątkę. Czerwoną kartkę zobaczył wówczas doświadczony obrońca Leonardo Bonucci, a sędzia skorzystał w tej sytuacji z zapisu wideo.

Decyzja arbitra spotkała się z krytyką trenera Milanu. Vicenzo Montella stwierdził, że cały incydent "wyglądał gorzej w telewizji niż na żywo".

"To było wykluczenie telewizyjne, a nie boiskowe. Chciałbym zrozumieć, jaki jest futbol, jeżeli zapis wideo będzie ważniejszy niż to, co boisku" - zauważył rozgoryczony szkoleniowiec, którego posada jest coraz bardziej zagrożona. W ostatnich czterech występach jego piłkarze wywalczyli jeden punkt.

W derbowym meczu Chievo - Verona (3:2) w ekipie gospodarzy Mariusz Stepiński grał od 80. minuty, a Paweł Jaroszyński cały czas był rezerwowym.

Już w sobotę lider Napoli zremisował u siebie z wiceliderem Interem Mediolan 0:0. Piłkarze gospodarzy po raz pierwszy w tym sezonie zakończyli ligowy mecz bez zwycięstwa. Mają obecnie 25 punktów, a Inter - 23.

Jednym z bohaterów w sobotę był bramkarz gości Samir Handanovic. Słoweniec w ładnym stylu obronił m.in. uderzenie Hiszpana Jose Callejona i dobitkę Belga Driesa Mertensa, a także strzał Lorenzo Insigne. W końcówce "sprawdził" go również Piotr Zieliński, który na placu gry pojawił się w 72. minucie. W ekipie gospodarzy zabrakło kontuzjowanego Arkadiusza Milika.

W innym sobotnim meczu wyróżnili się Karol Linetty i Dawid Kownacki. Obaj zdobyli po jednym golu dla Sampdorii Genua w wygranym 5:0 meczu przed własną publicznością z Crotone.

Linetty wpisał się na listę strzelców w 71. minucie, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 4:0. To drugi gol Polaka w tym sezonie.

Cztery minuty później na placu gry pojawił się Kownacki, który już po chwili wykorzystał kiks Aleksa Cordaza. Golkiper Crotone chciał wykopać piłkę daleko od swojego pola karnego, ale... posłał ją tylko kilka metrów przed siebie. Były napastnik Lecha Poznań nie zmarnował sytuacji sam na sam i cieszył się z pierwszego trafienia dla Sampdorii. Z ławki rezerwowych gospodarzy spotkanie oglądał Bartosz Bereszyński.