Choć przez większą część spotkania to Arsenal dyktował tempo, to jednak skuteczniejsi byli rywale. Objęli prowadzenie już w czwartej minucie, gdy do siatki trafił Ekwadorczyk Antonio Valencia. Pozostałe dwa gole dołożył Jesse Lingard (11. i 63.), a dla gospodarzy honorową bramkę uzyskał Francuz Alexandre Lacazette (49.), którego pierwotnie miało w tym meczu zabraknąć z powodu kontuzji.

W 74. minucie Pogba bez pardonu zaatakował jednego z rywali, za co został ukarany czerwoną kartką. To oznacza, że Francuz nie zagra w następnej kolejce, gdy "ManU" podejmie lokalnego rywala i lidera Premier League Manchester City.

>>>Arsenal - Manchester United 1:3. Zobacz gole

Arsenal miał wiele okazji do wyrównania, grał szybciej i bardziej dynamicznie od defensywnie nastawionej drużyny prowadzonej przez Portugalczyka Jose Mourinho. Jednak nieoceniony okazał się de Gea, który obronił aż 14 strzałów rywali. "Czerwone Diabły" oddały cztery celne uderzenia, ale trzy z nich minęły czeskiego bramkarza "Kanonierów" Petra Cecha.

United mają 35 punktów i ustępują o pięć lokalnemu rywalowi, który swoje spotkanie rozegra dopiero w niedzielę. Rywalem w Manchesterze będzie West Ham United.

We wcześniejszym sobotnim meczu zespół Swansea City, w którego bramce całe spotkanie rozegrał Łukasz Fabiański, przegrał na wyjeździe ze Stoke City 1:2 i spadł na ostatnie miejsce w tabeli.

Fabiański nie miał wiele do powiedzenia przy żadnej bramkach. W 36. minucie w sytuacji sam na sam pokonał go Szwajcar Xherdan Shaqiri, a chwilę później Senegalczyk Mame Biram Diouf nie dał Polakowi szans, posyłając piłkę do siatki mocnym strzałem z ok. 10 metrów. Prowadzenie gościom dał już w trzeciej minucie Wilfried Bony z Wybrzeża Kości Słoniowej, ale "Łabędzie" musiały ostatecznie pogodzić się z 10. porażką w sezonie.

"Trzeba przyznać, że nie mamy usprawiedliwienia. Nie możemy powiedzieć, że brakuje nam szczęścia, mimo że aż osiem meczów przegraliśmy tylko jedną bramką. Zasłużenie zajmujemy ostatnie miejsce, jesteśmy +bezzębni+. Ten zespół stać jednak na to, by odbić się od dna" - zapewnił trener Paul Clement.

Ekipa z Walii zgromadziła dziewięć punktów i ma już cztery straty do strefy dającej utrzymanie w ekstraklasie. W niej ostatnie miejsce zajmuje West Bromwich Albion Grzegorza Krychowiaka. W sobotę Polak był rezerwowym, a jego zespół zremisował bezbramkowo przed własną publicznością z również broniącym się przed spadkiem Crystal Palace - 10 pkt.

Tego dnia zwycięstwa odniosły drużyny mistrza kraju Chelsea oraz Liverpoolu. Londyńczycy pokonali u siebie Newcastle United 3:1 (dwie bramki Belga Edena Hazarda, jedna Hiszpana Alvaro Moraty), natomiast "The Reds" rozbili na wyjeździe Brighton and Hove Albion 5:1. Dobry mecz rozegrał Brazylijczyk Philippe Coutinho, który zdobył jedną bramkę z rzutu wolnego, przy dwóch asystował, a do tego "nastrzelił" obrońcę gości Lewisa Dunka, który pokonał własnego bramkarza.

"Philippe zagrał dziś świetnie. Oba jego gole były sprytne. Ten drugi był samobójczy? Nie wierzę. Tak czy inaczej, ten z rzutu wolnego trzeba pokazywać jako wzór na treningach" - skomentował niemiecki szkoleniowiec Juergen Klopp.

Chelsea ma 32 punkty i zajmuje trzecie miejsce. Liverpool ma o trzy mniej od mistrza Anglii i jest czwarty. Arsenal spadł na piątą lokatę - 28 pkt.

Udany debiut w Evertonie zanotował trener Sam Allardyce. Jego podopieczni pokonali przed własną publicznością Huddersfield Town 2:0 po bramkach Islandczyka Gylfiego Sigurdssona (47.) oraz Dominica Calverta-Lewina (73.).