Kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa "Rossonerri" objęli prowadzenie w 10. minucie po trafieniu Turka Hakana Calhanoglu. W 33. minucie wyrównał polski napastnik, który z bliska pokonał Gianluigiego Donnarummę. Minutę później było już 1:2, kiedy efektownym uderzeniem z 15 metrów popisał się drugi z napastników Chievo Roberto Inglese.

W drugiej połowie gole dla Milanu zdobyli Patrick Cutrone i Portugalczyk Andre Silva, dzięki czemu podopieczni trenera Gennaro Gattuso odnieśli piąte z rzędu, a ósme w ostatnich 10 spotkaniach, ligowe zwycięstwo. Wygrana gospodarzy mogła być wyższa, ale w końcówce piłkarz z Wybrzeża Kości Słoniowej Franck Kessie nie wykorzystał rzutu karnego.

>>>AC Milan - Chievo 3:2. Zobacz gole

Milan z dorobkiem 50 pkt jest szósty, a ta lokata na koniec sezonu da mu prawo występu w kwalifikacjach Ligi Europejskiej.

Chievo po trzeciej z rzędu porażce spadło na 16. miejsce. Ma 25 pkt, podobnie jak 17. ekipa SPAL Ferrara oraz punkt więcej niż otwierający strefę spadkową zespół Crotone.

Piłkarze SPAL w sobotę postarali się o sporą niespodziankę, remisując na własnym stadionie z walczącym o siódmy z rzędu tytuł Juventusuem Turyn 0:0. Lidera Serie A pomógł zatrzymać obrońca reprezentacji Polski Thiago Cionek, który rozegrał całe spotkanie.

"Nie jestem zły czy rozczarowany. Wiedzieliśmy, że SPAL nie ma nic do stracenia i zagra twardo, agresywnie. Gospodarze popełnili dużo fauli, ale to dla nas żadne usprawiedliwienie. Podobnie jak fakt, że rywal broni się przed spadkiem. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski. Niech to będzie lekcja przed pojedynkami np. z Benevento czy Crotone, które też walczą o przetrwanie i mogą być nieobliczalnymi rywalami" - przyznał trener "Juve" Massimiliano Allegri.

Były to pierwsze stracone przez obrońców tytułu punkty w lidze od 9 grudnia i po 12 kolejnych wygranych.

Z ławek rezerwowych spotkanie obejrzeli obrońca Bartosz Salamon (SPAL) i bramkarz Wojciech Szczęsny (Juventus).

Zespół z Turynu wciąż prowadzi w tabeli i o pięć punktów wyprzedza Napoli Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika, które w niedzielę wieczorem podejmie Genoę.

Drugiej z rzędu wysokiej porażki doznał najbardziej "polski" z zespołów Serie A - Sampdoria Genua. Po ubiegłotygodniowym 1:4 z Crotone, tym razem aż 0:5 na własnym boisku z Interem Mediolan. W 33. minucie z powodu urazu boisko opuścił obrońca gospodarzy Bartosz Bereszyński. Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz kadrowicza Adama Nawałki.

Karol Linetty pauzował za kartki, a Dawid Kownacki był rezerwowym. Wszyscy trzej zostali powołani do kadry narodowej na towarzyskie spotkania z Nigerią i Koreą Południową

Skutecznością popisał się w niedzielę Argentyńczyk Mauro Icardi który zdobył cztery gole, w tym trzy w ostatnim kwadransie pierwszej połowie. Z 22 trafieniami w klasyfikacji strzelców o dwa ustępuje jedynie Ciro Immobile z Lazio.

W Serie A Icardi uzyskał dotychczas łącznie 103 gole. 25-letni napastnik jest szóstym najmłodszym zawodnikiem w historii, który osiągnął tę granicę. Młodsi byli tylko: Giuseppe Meazza, Silvio Piola, Giampiero Boniperti, Felice Borel i Jose Altafini.

Icardi zdobył też już 100 bramek w barwach Interu, a potrzebował do tego 172 występów. W ekipie z Mediolanu występuje od 2013 roku, a trafił do niej z... Sampdorii. Jesienią, w pierwszym spotkaniu tych zespołów w tym sezonie, wygranym przez "Nerrazzurich" 3:2, dwa razy wpisał się na listę strzelców.

"To niesamowity moment. Nie spodziewałem się, że mogę zdobyć cztery gole. I to na stadionie, na którym strzeliłem pierwszą bramkę we Włoszech" - wspomniał Icardi.

Inter z 55 pkt jest czwarty, cztery punkty za trzecią Romą. Te dwie drużyny jednak już praktycznie nie liczą się w walce o scudetto.