W czwartej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy Bereszyński dośrodkował z prawej strony boiska, a Kownacki skierował piłkę do bramki z około 10 metrów. Był to gol na 3:0, bo w siódmej minucie pierwszą bramkę dla gospodarzy strzelił Belg Dennis Praet, a niespełna 20 minut później do bramki gości trafił doświadczony Fabio Quagliarella. Przy golu na 2:0 asystował Linetty.

Cztery minuty po przerwie bramkę honorową dla gości strzelił Leonardo Pavoletti. Jednak zespół Cagliari od 77. minuty grał w osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Luki Cigariniego. W 87. minucie czwartą bramkę dla Sampdorii strzelił Kolumbijczyk Gaston Ramirez. Quagliarella w 42. minucie nie wykorzystał rzutu karnego.

Kownacki, Bereszyński i Linetty rozegrali cały mecz. Ten ostatni został ukarany żółtą kartką. Sampdoria z 54 punktami zajmuje ósme miejsce w tabeli. Trzy punkty mniej ma Fiorentina, która w niedzielę podejmuje Napoli Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego.

Ostatnie miejsce niezagrożone spadkiem zajmuje SPAL Ferrara, które pokonało na wyjeździe Veronę 3:1. Cały mecz w zespole gości rozegrał Thiago Cionek, a Bartosz Salamon nie znalazł się w kadrze meczowej.

W sobotę natomiast Juventus Turyn pokonał na wyjeździe Inter Mediolan 3:2 i do czterech punktów powiększyli przewagę nad Napoli, które w niedzielny wieczór ponownie może zmniejszyć tę różnicę do jednego oczka.

W poprzedniej kolejce "Stara Dama" niespodziewanie przegrała przed własną publicznością z zespołem z Neapolu 0:1.

Mecze "Juve" z Interem nazywane są "derbami Italii" i często towarzyszą im pozaboiskowe emocje oraz spięcia między kibicami. Tym razem niespokojnie było również na placu gry. W ciągu pierwszych 20. minuty sędzia wyciągnął czerwoną kartkę oraz musiał dwukrotnie skorzystać z systemu analizy wideo (VAR).

W 13. minucie prowadzenie gościom, których rezerwowym bramkarzem był Wojciech Szczęsny, dał Brazylijczyk Douglas Costa, ale chwilę trwało, zanim turyńczycy zaczęli cieszyć się z gola. Arbiter główny konsultował bowiem, czy nie doszło do naruszenia przepisów we wcześniejszej fazie akcji. Ostatecznie uznał bramkę.

Pięć minut później napastnik "Starej Damy" wykonał wślizg, a nadbiegający z drugiej strony Urugwajczyk Matias Vecino nadepnął na jego nogę - trudno stwierdzić, czy zrobił to celowo. Początkowo sędzia pokazał mu żółtą kartkę, ale po konsultacji z asystentem zmienił ją na czerwoną.

Do pierwszej połowy arbiter doliczył sześć minut i w tym czasie Francuz Blaise Matuidi trafił do siatki, a goście cieszyli się z prowadzenia 2:0, ale... bardzo krótko, bo po konsultacji z VAR sędzia stwierdził, że był spalony i trafienia nie uznał.

W drugiej połowie grający w dziesiątkę Inter zaskoczył gości, którzy zaczęli grać pasywnie i bez zaangażowania. W 52. minucie Argentyńczyk Mauro Icardi najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu wolnego Portugalczyka Joao Cancelo i doprowadził do wyrównania. Niespełna kwadrans później piłkę do własnej bramki posłał Andrea Barzagli i gospodarze prowadzili 2:1. Taki wynik bez wątpienia napawał radością piłkarzy i kibiców Napoli.

"Wyglądało na to, że to koniec, ale tak się nie stało. W ubiegłym tygodniu w meczu z Napoli wszystko wskazywało na to, że będzie remis, a przegraliśmy. Teraz walczyliśmy razem i wszyscy daliśmy z siebie tyle, ile mogliśmy" - przyznał argentyński napastnik "Starej Damy" Gonzalo Higuain.

Juventus odwrócił losy meczu w ciągu niespełna trzech minut. W 87. Kolumbijczyk Juan Cuadrado trafił do siatki z ostrego kąta (niektóre źródła podają, że piłka otarła się o obrońcę Milana Skriniara i to jemu zapisano bramkę samobójczą), a chwilę później Higuain ustalił wynik uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.

"Z pewnością ten gol wart jest małej części mistrzostwa, ale przed nami jeszcze trzy mecze" - podkreślił Higuain.