Skra buduje swoją markę
Z jednej strony udział w Lidze Mistrzów nie przynosi nam profitów finansowych, z drugiej jednak, co wciąż uparcie powtarzam, jest to baza budowania marki nie tylko sportowej, ale i marketingowej. A ta zaowocowała takimi transferami jak przejście do Skry Miguela Falaski, Stephane'a Antigi czy Michała Winiarskiego - mówi Konrad Piechocki, prezes PGE Skra Bełchatów.
- Skra gra o finał klubowych mistrzostw świata
- Siatkarze Skry pokonali Irańczyków
- Ambitni i waleczni, nie boją się nikogo
- Skra powalczy o mistrzostwo świata
- Kurek bryluje w statystykach klubowych MŚ
- Bełchatów zagra o wielkie pieniądze i sławę
- PlusLiga siatkarzy: lider jedzie do Radomia
- "Marzy mi się wygrana w Kraju Kwitnącej Wiśni"
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MARTA PYTKOWSKA: Wczoraj Skra Bełchatów odebrała nagrodę DEMES w kategorii najlepszy klub roku. Co znaczy dla pana ta nagroda?
KONRAD PIECHOCKI*: Dokładnie tyle, że zarządzając sportową spółką akcyjną, można nie tylko dzięki temu dodatkowemu S w nazwie osiągać wspaniałe wyniki sportowe, ale też zostać
dostrzeżonym i docenionym przez branżę marketingową. Nie wolno jednak zapominać, że obydwa te elementy, a więc zarówno sukces sportowy, jak i sukces na rynku marketingowym, idą ze sobą w
parze. Wystarczy bowiem spojrzeć na przemiany, jakie zaszły w klubie i jego polityce przez ostatnie pięć lat, a więc od momentu, gdy jako mistrzowie Polski rozpoczęliśmy występy w Lidze
Mistrzów. Z jednej strony - udział w rozgrywkach nie przynosi nam profitów finansowych, bo z założenia nie jest to impreza komercyjna, z drugiej jednak, co wciąż uparcie powtarzam, jest to
baza budowania marki nie tylko sportowej, ale i marketingowej. A ta zaowocowała takimi transferami jak przejście do Skry Miguela Falaski, Stephane'a Antigi czy Michała Winiarskiego.
Z czego to się bierze?
To skutek pełnej konsekwencji klubu w sposobie jego organizacji - czyli tego, czego często brakuje w polskim sporcie: przejrzystych zasad, uczciwości w działaniu, doceniania realnej siły
marketingu, pozytywnych relacji z zawodnikami, to wszystko przekłada się na nasz pozytywny wizerunek, a czego tak często brakuje w polskim sporcie. Zresztą to zasługa nie tylko samego klubu
Skra, ale całej polskiej siatkówki, bo całe środowisko siatkarskie stara się tak to budować. W przypadku Skry ogromną rolę odgrywa zaangażowanie samego środowiska lokalnego. W Bełchatowie
tą siatkówką żyją wszyscy, jesteśmy dobrem lokalnym. Nigdzie indziej nie ma tylu osób zaangażowanych społecznie w działalność klubu.
Co nam pomaga? Mają do nas zaufanie, my nigdy nie budowaliśmy wirtualnych budżetów, ale przedstawialiśmy konkretne rozwiązania. Sądzę, że jest to też zaleta wprowadzenia prawa mówiącego o tym, że kluby sportowe mają być spółkami akcyjnymi, a nie stowarzyszeniami. W przeszłości nieraz zdarzało się, że odpowiedzialność za podejmowane decyzje się rozmywała, że nie było winnego. Teraz nie może być o tym mowy.
Czy proponowana ustawa antyhazardowa wpłynie na działalność klubu?
Problem jest złożony. Raz - aspekt moralny, dwa - ekonomiczny. Wracamy bowiem do wielokrotnie powtarzanego pytania, czy w Polsce mamy alternatywne źródło finansowania sportu wyczynowego. Gdyby
spojrzeć na resztę Europy, sport jest głównie dotowany właśnie przez bukmacherów. A więc wprost zamknięcie tej drogi, gdy nie ma innych alternatywnych źródeł finansowania, rodzi poważne
zagrożenie, że w przyszłości nie będzie z czego szkolić młodzieży ani jak utrzymać poziomu rozgrywek ligowych. W efekcie odbije się to także na reprezentacji.
czytaj dalej


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!