Jastrzębscy siatkarze pokonani we Włoszech
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przegrali we Włoszech z zespołem CoprAtlantide Piacenza 0:3 (17:25, 21:25, 18:25) w meczu 2. kolejki grupy E Ligi Mistrzów. To druga porażka polskiej drużyny, która na inaugurację uległa Panathinaikosowi Ateny 1:3.
- Jastrzębski Węgiel poległ w Niemczech
- Siatkarki Aluprofu poległy w tie-breaku
- Skra rozniosła Kragujevac 3:0
- Siatkarki MKS Enion roznosły Miluzę 3:0
- Przedpełski: Męczy nas moralny kac
- Liga mistrzów: Polska jest potęgą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jastrzębski Węgiel: Grzegorz Łomacz, Adam Nowik, Paweł Abramow, Igor Yudin, Patryk Czarnowski, Sebastian Pęcherz, Pawel Rusek (libero) oraz Benjamin Hardy, Pedro Azenha, Wojciech Sobala.
Jastrzębianie w swoim pierwszym meczu tej edycji Ligi Mistrzów dość niespodziewanie przegrali u siebie z zaatakowanym wirusem świńskiej grypy Panathinaikosem Ateny 1:3. O jeszcze większą niespodziankę "postarali" się mistrzowie Włoch - doznali wyjazdowej porażki 0:3 z niemieckim VfB Friedrichshafen. Środowy mecz z polską ekipą był dla gospodarzy wyśmienitą okazją do rehabilitacji. I zespół z Piacenzy ją wykorzystał. Trener Jastrzębskiego Węgla Roberto Santilli mógł się cieszyć tylko z wizyty w ojczyźnie.
Włosi stosowali bardzo agresywną, ryzykowną zagrywkę, co w końcowym rozrachunku im się opłaciło. Lepiej funkcjonował ich blok a w ataku jastrzębianie nie potrafili zatrzymać ani Hristo Zlatanova, ani Kubańczyka Leonela Marshalla. Podczas przerw szkoleniowiec gości apelował do swoich graczy, by zapomnieli o aktualnym wyniku, a pomyśleli tylko o wygraniu każdej kolejnej akcji. Niewiele to pomogło. Momentami jego podopieczni sprawiali wrażenie bezradnych.
A grający "na luzie" gospodarze w każdym secie powiększali przewagę punktową. Ich wygrana praktycznie nie była zagrożona. W połowie drugiej partii na parkiecie pojawił sie w zespole z Jastrzębia powracający do zdrowia po kontuzji barku Benjamin Hardy. Nerwowo na włoskiej ławce trenerskiej zrobiło się tylko w końcówce tego seta, kiedy Piacenza prowadziła 24:17 i straciła cztery kolejne punkty. Nie przeszkodziło to jednak Włochom w przekonującym zwycięstwie.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!