Finowie to rewelacja turnieju w Moskwie
Mieli być słabeuszami i dostarczycielami punktów. Tymczasem stało się zgoła inaczej. Najpierw urwali dwa sety obrońcom tytułu Włochom i pechowo ulegli w tie-breaku. A potem cała siatkarska Europa oniemiała z wrażenie. Finowie pokonali 3:0 trzeci zespół świata - Bułgarów. Dziś podczas mistrzostw Europy na drodze Skandynawów staną nasi siatkarze.
- Polacy awansowali do 2. rundy mistrzostw Europy
- Polscy siatkarze przegrali, bo nie mieli lidera
- Rosyjscy siatkarze faworytem do złotego medalu
- Kadziewicz: Przegrywamy, bo ciągle robimy błędy
- Trener Małysza: Będzie remis w meczu Polaków z Finami
- Rosyjscy siatkarze mogą pomóc naszym
- Zagumny: Dalej ufamy Raulowi Lozano
- Świderski: Coś złego jest z naszymi głowami
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt o fińskich siatkarzach nie słyszał. W 1952 roku grali na mistrzostwach świata, trzy lata później na mistrzostwach Europy. Ale dostawali srogie lanie. Zresztą nie ma co się dziwić. Oddzielna fińska federacja siatkarska powstała dopiero w 1959 roku. A profesjonalna liga istnieje w tym kraju dopiero od 1994 roku.
Po latach kolejnych klęsk i kompromitacji fińscy działacze poszli wreszcie po rozum do głowy. Zatrudnili włoskiego szkoleniowca Mauro Berruto. Trenera młodego, ambitnego, mającego już na swym koncie pracę w słynnym klubem Lube Banca Macerata. I od razu coś zaczęło się dziać. W 2005 roku Finowie zdołali awansować do turnieju finałowego Ligi Europejskiej (słabszy odpowiednik Ligi Światowej). Tam doszli aż do finału, w którym ulegli wielkiej reprezentacji Rosji. Europa zaczęła powoli dostrzegać ambitnych skandynawskich siatkarzy.
Dzisiejsza Finlandia to zespół nieobliczalny, zdolny do wszystkiego. Największym atutem zespołu jest doskonałe przygotowanie fizyczne, wzrost zawodników i silna zagrywka z wyskoku. Ponadto kolejni Finowie zaczęli wyjeżdżać od najlepszych lig europejskich. Obecnie za granicą gra siedmiu, część z nich w słynnej Serie A. Co przemawia na niekorzyść drużyny? Przede wszystkim brak ogrania na ważnych międzynarodowych imprezach. Także brak lidera z prawdziwego zdarzenia.
Dwa fińskie nazwiska skojarzyć mogą również polscy kibice. Rozgrywający Lassepeteri Laurila występował dwa lata w Jastrzębskim Węglu. Kariery wielkiej nie zrobił, grzeszył przeciętnością. Ale drugi "fiński transfer" był dużo bardziej trafiony. Środkowy Janne Heikkinen przeszedł przed ubiegłym sezonem do Skry Bełchatów. Szybko stał się czołowym zawodnikiem mistrza Polski oraz idolem kibiców.
Finowie grają turniej życia i pragną, by piękny sen trwał jak najdłużej. Ale Polacy są zdeterminowani. W drugiej fazie grupowej nasi zawodnicy muszą wygrać wszystkie trzy mecze, jeśli chcą grać o medale.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!