"Moi zawodnicy są dobrze przygotowani do turnieju. Skurcze łapiące Mariusza i Michała nie są kwestią formy fizycznej, wynikały one z temperatury panującej w hali. Wlazły już kilka razy miał tę przypadłość. Winiarskiemu przytrafiło się to drugi raz. Podobne problemy miał w Argentynie, gdzie również było bardzo gorąco w hali" - wyjaśnia "Faktowi" Lozano.

Na szczęście inni nasi siatkarze dali sobie radę, choć również Grzegorz Szymański podkreśla, w jak trudnych warunkach muszą grać zespoły: "W Spodku brakuje świeżego powietrza. Tym bardziej że gramy drugi mecz dnia. Bardzo ciężko walczy się w takiej duchocie, szybciej łapią nas skurcze".

Polacy następne mecze będą grać też o godz. 20.00, bo tak życzy sobie telewizja. Wówczas nie ma już czym oddychać w Spodku. Miejmy nadzieję, że mimo to biało-czerwoni przetrwają bez problemów kolejne spotkania.