Polacy byli zdecydowanym faworytem tego spotkania, ale Słowacy niespodziewanie walczyli jak równy z równym. Obie drużyny zdobyły w całym meczu po 105 punktów, co świadczy jak wyrównane było to widowisko. Jutro kolejnym przeciwnikiem naszej reprezentacji będzie Wielka Brytania, która dziś łatwo uległa Niemcom 0:3 (17:25, 17:25, 23:25). Początek spotkania o 17.00 w Ostródzie.

Polska - Słowacja 3:2 (25:20, 21:25, 25:21, 18:25, 16:14).

Pierwszy set:

Polacy zaczęli od mocnego uderzenia. Pierwsze dwie piłki padły łupem biało-czerwonych. Po chwili zrobiło się już 4:1 i tę trzypunktową przewagę podopieczni Raula Lozano utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:5). Po chwili odpoczynku na parkiecie trwała walka punkt za punkt, aż do stanu 14:11. W tym momencie nastąpił mały moment dekoncentracji gospodarzy i Słowacy wyrównali na 14. Nie trwał on jednak długo. Polacy wygrali dwie kolejne piłki i na drugą przerwę techniczną zeszli, prowadząc 16:14. Później było już 19:16, ale goście wciąż nie dawali za wygraną. Błędy po stronie naszych siatkarzy i prowadziliśmy już tylko jednym punktem 20:19. Na szczęście kolejne akcje Polaków były skuteczne i zdobyliśmy trzy punkty z rzędu, przesądzając o losach pierwszego seta, którego ostatecznie wygraliśmy 25:20.

Drugi set:

Kolejna partia to znów świetny początek Polaków i prowadzenie 4:1, ale tym razem Słowacy nie dali nam odskoczyć na więcej punktów, a nawet wyszli na minimalne prowadzenie (8:7) na pierwszą przerwę techniczną. Goście długo nie cieszyli się z tej przewagi, bo po chwili było już 11:10 dla naszych. Od tej pory prowadzenie zmieniało się kilka razy, ale parę dobrych akcji Słowaków zapewniło im dwupunktową przewagę na drugą przerwę techniczną. Biało-czerwoni popełniali dużo błędów, co bezlitośnie wykorzystywali nasi południowi sąsiedzi. Goście grali do tego pewnie w ataku i wygrali drugą partię 25:21.

Trzeci set:

Słowacy poszli za ciosem i objęli prowadzenie 3:2. Jednak gospodarze w końcu wzięli się do gry i na pierwszej przerwie technicznej było już 8:6 dla podopiecznych Lozano. Potem punkt za punkt w wykonaniu obu drużyn, aż do stanu 15:13. Wtedy to Polacy wykonali jeszcze jedną skuteczną akcję i wyszli na prowadzenie 16:13 na drugiej przerwie technicznej. Biało-czerwoni w tej części gry grali dużo lepiej i systematycznie powiększali swoją przewagę - 19:15. Niestety, wtedy nastąpiło rozluźnienie w naszych szeregach i Słowacy doszli nas na różnicę dwóch punktów. Na szczęście na więcej nie było ich stać. Polacy wygrali trzeciego seta 25:21 i objęli prowadzenie 2:1 w meczu.

Czwarty set:

Szybkie prowadzenie Słowaków 3:0. Polacy znów jakby rozkojarzeni. Ale na przerwę techniczną schodziliśmy tylko ze stratą jednego punktu - 7:8. Niestety, po krótkim odpoczynku było już dużo gorzej. Goście zdobyli cztery punkty z rzędu. Prowadzili już 14:8, a na drugiej przerwie technicznej wygrywali aż 16:9. Polacy chyba oszczędzali siły na tie-break i zupełnie nie podjęli walki. Ostatecznie łatwe 25:18 dla Słowaków i mamy decydującą rozgrywkę.

Piąty set:

Pierwsze prowadzenie Polaków - 3:2. Odskoczyliśmy na dwa punkty. Jednak Słowacy wyrównali na 5. Trzeci punkt z rzędu i nasi południowi sąsiedzi już prowadzą. Jednak trzy kolejne akcje dla naszej drużyny i na zmianę stron zeszliśmy przy prowadzeniu 8:6. Goście doprowadzili do remisu 10:10. Potem kolejne wyrównania 11:11, 12:12 i niestety Słowacy wygrywali 13:12. Następnie remisowaliśmy 13:13. Wygraliśmy kolejną ważną akcję i było 14:13, a więc piłka meczowa dla biało-czerwonych. Słowacy się obronił, po 14. Znów dobry atak Polaków i druga piłka meczowa. Tym razem wykorzystana! Wygraliśmy tie-breaka 16:14 i ten niezwykle emocjonujący mecz 3:2!