Dziennik.plSiatkówka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Canarinhos znowu nam dołożyli

2010-09-04 | Ostatnia aktualizacja: 17:26 | Komentarze: 0 | skomentuj
Canarinhos znowu nam dołożyli

Canarinhos znowu nam dołożyli / Inne

Polscy siatkarze ponieśli w meczu towarzyskim z Brazylią w Kurytybie drugą porażkę z rzędu. Ulegli mistrzom świata, podobnie jak w piątek, 0:3 (20:25, 21:25, 19:25). Trzeci, ostatni mecz zaplanowano na niedzielę (godz. 15.00 czasu polskiego).

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Polska: Grzegorz Łomacz, Piotr Nowakowski, Piotr Gruszka, Michał Ruciak, Michał Winiarski, Patryk Czarnowski i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz, Paweł Zagumny, Jakub Jarosz.

Brazylia: Bruno, Theo, Eder, Sidao, Joao Paulo Bravo, Joao Paulo Tavares i Alan (libero) oraz Giba, Marlon.

Obaj trenerzy postanowili całkowicie przebudować skład w porównaniu z piątkowym meczem. Wśród biało-czerwonych dwukrotnie zaufaniem Daniela Castellaniego cieszyli się jedynie Piotr Nowakowski i Michał Winiarski.

Spotkanie od samego początku przebiegało pod dyktando Brazylijczyków. W pierwszym secie wygrywali już 16:9. W końcówce, gdy mistrzowie świata zaczęli seriami popełniać błędy, trener Bernardo Rezende postanowił wpuścić na boisko na rozegranie swojego syna Bruno. To głównie dzięki niemu wicmistrzowie olimpijscy pokonali Polaków 25:20.

Druga partia była bardzo podobna do pierwszej. Rywale szybko, głównie dzięki znakomitej postawie w bloku, odskoczyli biało-czerwonym. Castellani zdecydował się wprowadzić na parkiet Jakuba Jarosza. Brazylijczycy się pogubili i ze stanu 24:17, zrobiło się 24:21. Ostatni punkt dla Canarinhos zdobył Joao Paulo Tavares.

Decydująca partia była lekcją nauki dla Polaków. Brazylijczycy znowu brylowali w bloku, a mistrzowie Europy nie radzili sobie w przyjęciu. Już na początku gospodarze zdołali wypracować sobie czteropunktową przewagę (7:3), którą tylko powiększali - 16:11 i 25:19. Ku radości zebranym na trybunach tłumom kibiców Rezende na parkiet wprowadził ulubieńca publiczności Gibę.

PAP Źródło: PAP
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«