Canarinhos znowu nam dołożyli
Polscy siatkarze ponieśli w meczu towarzyskim z Brazylią w Kurytybie drugą porażkę z rzędu. Ulegli mistrzom świata, podobnie jak w piątek, 0:3 (20:25, 21:25, 19:25). Trzeci, ostatni mecz zaplanowano na niedzielę (godz. 15.00 czasu polskiego).
- To tylko sparing. Ale aż 0:3 z Brazylią
- Nasi siatkarze wchodzą do paszczy lwa
- Polki znów przegrały. Teraz z Brazylią
- Brazylia wygrała Memoriał Wagnera
- Trzecia porażka z Brazylią. To już nudne
- Castellani ogłosił kadrę na mistrzostwa świata
- Kadra siatkarek bez Skowrońskiej-Dolaty i Skorupy
- Spektakularny transfer polskiego klubu
- Siatkarze jadą na mistrzostwa pod dużą presją
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polska: Grzegorz Łomacz, Piotr Nowakowski, Piotr Gruszka, Michał Ruciak, Michał Winiarski, Patryk Czarnowski i Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz, Paweł Zagumny, Jakub Jarosz.
Brazylia: Bruno, Theo, Eder, Sidao, Joao Paulo Bravo, Joao Paulo Tavares i Alan (libero) oraz Giba, Marlon.
Obaj trenerzy postanowili całkowicie przebudować skład w porównaniu z piątkowym meczem. Wśród biało-czerwonych dwukrotnie zaufaniem Daniela Castellaniego cieszyli się jedynie Piotr Nowakowski i Michał Winiarski.
Spotkanie od samego początku przebiegało pod dyktando Brazylijczyków. W pierwszym secie wygrywali już 16:9. W końcówce, gdy mistrzowie świata zaczęli seriami popełniać błędy, trener Bernardo Rezende postanowił wpuścić na boisko na rozegranie swojego syna Bruno. To głównie dzięki niemu wicmistrzowie olimpijscy pokonali Polaków 25:20.
Druga partia była bardzo podobna do pierwszej. Rywale szybko, głównie dzięki znakomitej postawie w bloku, odskoczyli biało-czerwonym. Castellani zdecydował się wprowadzić na parkiet Jakuba Jarosza. Brazylijczycy się pogubili i ze stanu 24:17, zrobiło się 24:21. Ostatni punkt dla Canarinhos zdobył Joao Paulo Tavares.
Decydująca partia była lekcją nauki dla Polaków. Brazylijczycy znowu brylowali w bloku, a mistrzowie Europy nie radzili sobie w przyjęciu. Już na początku gospodarze zdołali wypracować sobie czteropunktową przewagę (7:3), którą tylko powiększali - 16:11 i 25:19. Ku radości zebranym na trybunach tłumom kibiców Rezende na parkiet wprowadził ulubieńca publiczności Gibę.
Źródło: PAP









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!