Aluprof: Karolina Ciaszkiewicz, Joanna Frąckowiak, Berenika Okuniewska, Katarzyna Skorupa, Natalia Bamber, Jolanta Studzienna, Agata Sawicka (libero) - Anna Podolec, Anna Kaczmar, Iwona Waligóra, Magdalena Matusiak, Gabriela Wojtowicz.

Rabita Baku: Natasza Krsmanovic, Olga Ativi, Natalia Mamadowa, Mira Golubovic, Sanja Starovic, Irina Żukowa, Silvija Popovic (libero) - Kimberly Glass, Diana Nenowa, Bojana Doganjic, Mirela Delic.

Widzów: 700.

Bardzo dobrze weszły w spotkanie z gwiazdozbiorem z Baku siatkarki Aluprof Bielsko-Biała. W pierwszej partii doskonale wykorzystały mankamenty Rabity: słaby odbiór, brak asekuracji i rachityczny atak. Ambitne w obronie (Agata Sawicka i Jolanta Studzienna w bloku) i kąśliwe w ataku (Joanna Frąckowiak i Natalia Bamber) bielszczanki kontrolowały przebieg seta utrzymując sięgające nawet 6 punktów prowadzenie (15:9).

Nieco zamieszania wprowadziła dopiero gwiazda Rabity, Amerykanka Kimberly Glass, którą gospodynie doskonale pamiętają z ubiegłego sezonu. Wówczas - jako zawodniczka czeskiego Prostejova - dała się wyjątkowo mocno we znaki zespołowi Aluprof. Punktowała też Natalia Mamadowa. Siatkarki z Baku popełniły jednak więcej błędów i bielszczanki wygrały 25:21. W tej odsłonie na parkiecie pojawiła się powracająca po kontuzji Anna Podolec.

W drugiej partii Rabita szybko osiągnęła bezpieczną przewagę. Znacznie lepszy odbiór i Glass na parkiecie dały efekt w postaci 10-punktowego prowadzenia Azerek 15:5. Do boju Aluprof poderwała Karolina Ciaszkiewicz, która punktowała atakiem i zdobyła 2 oczka dzięki asom serwisowym.

Bielszczanki mozolnie odrabiały straty i doprowadziły do stanu 18:21. Wybornie blokowała Studzienna, a w obronie świetnie prezentowała się 18-letnia debiutantka Magdalena Matusiak. Ciężar ataku spadł na Ciaszkiewicz, która radziła sobie ze zmiennym szczęściem. Aluprof przegrał 21:25.

Dobra końcówka drugiej partii w wykonaniu bielszczanek uskrzydliła je w trzeciej. Zawodniczki z Baku, zwłaszcza Glass, nie radziły sobie z odbiorem, co skutkowało kiepskim atakiem. Wprawdzie Mamadowa oraz Krsmanovic i Golubovic wykazały się kunsztem zdobywając punkty po nie najlepiej rozegranych piłkach, ale po drugiej stronie Bamber i Frąckowiak były skuteczniejsze - 8:5, 11:8 i 16:12.

Zawodniczki Aluprof uwierzyły, że faworyzowane Baku jest do pokonania. To przeświadczenie widać było w końcówce trzeciego seta: fenomenalne bloki Studziennej, ataki Frąckowiak, spokojna gra w obronie Sawickiej dały prowadzenie 20:12. Podrażnione przyjezdne zaatakowały zdobywając trzy kolejne punkty.

Czas wzięty przez trenera Grzegorza Wagnera przy stanie 20:15 podziałał mobilizująco. Choć Rabita goniła wynik, nie była w stanie rozstrzygnąć seta na swoją korzyść. Atak Mamadowej zablokowała Berenika Okuniewska, dzięki czemu Aluprof wysoko wygrał seta 25:18.

Uskrzydlone sukcesem w trzecim secie bielszczanki dobrze zaczęły kolejną partię. Błędy Rabity (Olga Ativi) oraz świetne zagrania Studziennej i ataki Ciaszkiewicz, Frąckowiak oraz Bamber dały prowadzenie 8:4, 11:8, 14:10 i 16:14. Wówczas bielska drużyna stanęła. Punkty zdobywała Rabita: Mamadowa i Starovic. W Aluprof kulało zwłaszcza rozegranie, mnożyły się błędy w odbiorze. Rabita wygrała 25:20.

Tie-break rozpoczął się od wymiany punkt za punkt. Azerkom zaczęły drżeć ręce - autowe ataki Glass i Starovic - dały prowadzenie Aluprof 5:3. Krótko potem było już 5:7. O czas poprosił trener Grzegorz Wagner. Poskutkowało: zrobiło się 7:7 i 8:8. Bielszczanki miały ogromny kłopot z zatrzymaniem Mamadowej i Starovic - 9:11, chwilę potem Okuniewska dała się we znaki Rabicie - 11:11. As Matusiak - 12:11. Atak Glass 12:12. Niesione szalonym dopingiem dość nielicznej publiczności gospodynie zagrały koncertowo końcówkę seta, zwłaszcza w obronie. Po dwóch atakach Ciaszkiewicz na tablicy pojawił się wynik 15:13 i w meczu 3:2.