W ostatnich latach LŚ była podzielona na trzy dywizje. Polacy występowali w elicie, było jeszcze tzw. zaplecze i pretendenci. Najsłabsza drużyna z pierwszej dywizji teoretycznie spadała, a awansowała ekipa, która wygrała turniej finałowy tzw. zaplecza. W sumie występowało 36 reprezentacji.

Teraz FIVB chce wrócić do zmniejszonego formatu - 16 zespołów. Po raz ostatni tak mało drużyn wystąpiło w tych rozgrywkach w 2012 roku. Faza interkontynentalna miałaby trwać znowu pięć tygodni (a nie trzy, jak jest obecnie) i każdy musiałby zagrać z każdym.

W przyszłym sezonie ma być już tylko jedna grupa. Jak podaje voleyplus.com nieoficjalnie ma w niej zagrać 11 ekip z obecnej elity: Polska, Francja, Brazylia, Serbia, Rosja, Kanada, USA, Bułgaria, Argentyna, Iran, Włochy (nie ma wśród nich Belgii), cztery zespoły z zaplecza: Australia, Japonia, Chiny, Korea Płd. oraz Niemcy z "pretendentów", mimo że w tej dywizji zwycięzcą tegorocznych rozgrywek została Estonia.

Najbardziej skorzysta z tego Italia, która w tym sezonie zajęła ostatnie miejsce w elicie i teoretycznie powinna spaść do niższej dywizji. Zresztą dwa lata temu miała opuścić elitę Rosja, ale wówczas postanowiono zwiększyć liczbę zespołów w tej dywizji z ośmiu na dwanaście i czwarta ekipa igrzysk uniknęła degradacji.

Podobny format ma mieć World Grand Prix siatkarek. Tutaj zyskać mogą m.in. Polki, które obecnie grają w niższej dywizji, a wraz z Niemkami, Czeszkami, Koreankami i Argentynkami zostałyby włączone do pierwszej grupy. Ponadto znaleźć w niej miałyby się Serbki, Turczynki, Rosjanki, Holenderki, Japonki, Chinki, Amerykanki, Brazylijki, Włoszki, Tajki i Belgijki.