Biało-czerwone w rundzie eliminacyjnej dwukrotnie spotkały się z Azjatkami i zanotowały dwie porażki - 1:3 i 0:3. Dlatego właśnie niewielu stawiało na Polki. Te jednak już wcześniej udowodniły, że z meczu na mecz spisują się lepiej i w niedzielę to potwierdziły.

Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego wyszły na spotkanie zmotywowane i z wiarą w sukces. No i praktycznie bez obciążenia psychicznego, bo reforma rozgrywek, dzięki której - bez względu na wynik tego meczu - mają występować w tzw. elicie, jest już praktycznie przesądzona.

W pierwszej partii Polki bardzo dobrze blokowały. Zdobyły w tym elemencie pięć punktów, podczas gry rywalki tylko jeden. Duża w tym zasługa Agnieszki Kąkolewskiej, która dokładała do tego skuteczne ataki ze środka. Pierwszy set zakończył się błędem Koreanek, które uderzyły w antenkę i przegrały 19:25.

Ani razu rywalki nie odskoczyły punktowo także w drugiej partii. Berenika Tomsia i Martyna Grajber doprowadziły do prowadzenia 15:10. Bardzo dobre spotkanie rozgrywała Joanna Wołosz, która nie tylko "rozdawała" piłki, ale i broniła oraz blokowała. Piłkę setową na 25:21 wykorzystała w tej partii Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

Najbardziej nerwowo było w trzeciej odsłonie finałowego spotkania. Yeon Koung Kim odrzuciła Polki całkowicie od siatki i Koreanki wyszły na prowadzenie 5:0. Biało-czerwone "wróciły do gry" po pierwszej przerwie technicznej. Dogoniły jednak rywalki na po 13, a później gra toczyła się niemal punkt za punkt. W końcówce, przy stanie 20:20, w polu zagrywki pojawiła się Wołosz i doprowadziła do 24:20. Polki wykorzystały drugą piłkę meczową.

W przyszłym sezonie World Grand Prix ma zastąpić żeńska Liga Światowa z udziałem 16 zespołów, a polska reprezentacja ma być zaproszona do grupy stałych uczestników tej rywalizacji.