Biało-czerwone zanotowały drugie zwycięstwo w turnieju (w piątek pokonały Niemki 3:2), lecz swoją grą nie zachwyciły. W trudnych momentach pokazały jednak charakter i waleczność. W czwartym secie przegrywały już 6:13, ale zdołały odwrócić losy tej partii i mogły cieszyć się wygraną bez konieczności rozgrywania kolejnego tie-breaka.

Polki po zwycięstwie nad Węgierkami mają już zapewniony udział w kolejnej fazie turnieju. Jeśli w niedzielę pokonają gospodarza Azerbejdżan, zajmą pierwsze miejsce w grupie i awansują bezpośrednio do ćwierćfinału.

Węgierki zaczęły od mocnego uderzenia i po pierwszych akcjach prowadziły 4:1 i 8:3. Swoich siatkarek nie mógł poznać też trener Nawrocki, który podczas pierwszej przerwy technicznej stał obok zespołu, pozwalając swoim asystentom na przekazanie uwag zawodniczkom. Polki z każdą kolejną akcją poprawiały swoją grę i zaczęły odrabiać straty. Dość szybko doprowadziły do remisu (13:13), a po chwili po raz pierwszy w tym spotkaniu objęły prowadzenie (15:14).

Przewaga biało-czerwonych zaczęła rosnąć, dobrą zmianę dały Natalia Murek oraz Roksana Brzóska, której zagrywki sprawiały mnóstwo kłopotów rywalkom. Na środku siatki punktowała Agnieszka Kąkolewska i polski zespół wygrywał 23:19. Węgierki nie rezygnowały i po udanych blokach, przewaga Polek wynosiła zaledwie punkt. W ostatnich dwóch akcjach Malwina Smarzek, bohaterka piątkowego meczu z Niemkami, nie pomyliła się i set zakończył się wygraną reprezentacji Polski 25:22.

Wydawało się, ze podopieczne Nawrockiego najgorsze mają już za sobą, ale w drugiej odsłonie zagrały jeszcze słabiej. Fatalnie w ataku oraz w obronie i tylko blok spisywał się w miarę przyzwoicie.

W końcówce przewaga Węgier wynosiła już 10 "oczek" (22:12), a Nawrocki desygnował na parkiet praktycznie drugą szóstkę, z debiutującymi na mistrzostwach Europy Marleną Pleśnierowicz i Monikę Bociek. Nieoczekiwanie rezerwowe zaczęły szaleńczy pościg za rywalkami i zniwelowały dystans do trzech punktów (22:19). Finisz należał już do węgierskiej drużyny.

W trzeciej partii wreszcie skuteczniej zaczęły grać Patrycja Polak i Martyna Grajber. Biało-czerwone poprawiły też zagrywkę i dość pewnie wygrały tę partię. Niezwykły przebieg miał czwarty set. Madziarki prowadziły już 13:6 i tie-break wydawał się nieunikniony, tym bardziej, że w polskim zespole jakby brakowało wiary, a może już sił. Nawrocki podczas kolejnej przerwy próbował wstrząsnąć swoimi zawodniczkami, nie brakowało mocnych słów, ale przyniosły one spodziewany efekt.

Sygnał do ataku dała Kąkolewska, po chwili Smarzek przypomniała sobie najlepsze momenty z meczu z Niemkami. Przewaga Węgierek zaczęła topnieć w błyskawicznym tempie, trener Alberto Salomoni szybko wykorzystał obie przerwy, próbował dokonywać zmian, ale Polki grały jak natchnione. Po bloku Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej na Grecie Szakmary był remis 17:17, a od tego momentu Węgierkom udało się zdobyć zaledwie jeden punkt.

Najskuteczniejszą zawodniczką w polskiej reprezentacji ponownie była Smarzek, która zdobyła 25 punktów (z Niemkami uzyskała 36), z kolei Kąkolewska zanotowała 14 "oczek".

Polska - Węgry 3:1 (25:22, 19:25, 25:17, 25:18)
Polska: Joanna Wołosz, Agnieszka Kąkolewska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Patrycja Polak, Martyna Grajber, Malwina Smarzek, Agata Witkowska (libero) – Aleksandra Krzos (libero), Natalia Murek, Roksana Brzóska, Maja Tokarska, Marlena Pleśnierowicz, Monika Bociek, Julia Twardowska
Węgry: Zsuzsanna Talas, Eszter Nagy, Edina Dobi, Bernadett Dekany, Greta Szakmary, Rita Bokorne Liliom, Fruzsina Toth (libero) – Renata Szpin (libero), Reka Bleicher, Kata Torok, Lilla Villam