Po efektownym zwycięstwie w środę z Rosją w meczu z Dominikaną Polki mogły być uważane za faworytki. Zwłaszcza, że rywalki wcześniej w Wałbrzychu przegrały z Japonią i „Sborną”, a w całych rozgrywkach Ligi Narodów miały dwie wygrane na koncie. Biało-czerwone rozegrały jednak słabe spotkanie i popełniły za dużo błędów, aby wygrać.

Już pierwsze piłki pokazały, że o siódme zwycięstwo z rzędu nie będzie Polkom łatwo, bo rywalki bez problemów szybko odskoczyły na 5:2. Kiedy podopieczne trenera Jacka Nawrockiego doprowadziły do remisu 6:6 wydawało się, że wchodzą na poziom gry prezentowany dzień wcześniej. Tak się jednak nie stało.

Zespół Dominikany wyszedł na prowadzenie 10:7 i powiększał przewagę. Po drugiej przerwie technicznej (11:16) najpierw Polki zostały zatrzymane blokiem, a następnie rywalki skutecznie wykończyły atak i było już 18:11. Biało-czerwone słabo spisywały się w ataku, ale przede wszystkim w obronie, gdzie były zbyt statyczne. W końcówce pierwszego seta wyglądało to już nieco lepiej, ale nie udało się już odrobić strat.

Drugą partię na zagrywce rozpoczęła Marlena Pleśnierowicz i Polki łatwo wyszły na prowadzenie 4:0. Już we wcześniejszych spotkaniach wiele razy tak bywało, że kiedy podawała rozgrywająca Chemika Police, to polski zespół miał bardzo skuteczny okres.

Biało-czerwone nie zwalniały tempa, nareszcie były skuteczne w bloku oraz ataku i odskoczyły na 17:8. W tym momencie jednak w ich grze coś się zacięło, popełniły trzy błędy w ataku i zrobiło się 17:12. Trener Nawrocki nerwowo krążył przy linii, a po jednej z akcji wymownie odwrócił się od boiska. Przewaga była jednak na tyle duża, że Polki w końcu ponownie się przebudziły i wygrały pewnie seta do 16.

W trzeciej odsłonie długo trwała wymiana punkt za punkt. Pierwsze przełamały rywalki Polki (14:12), ale te szybko doprowadziły do remisu i same odskoczyły na 17:15. To był kluczowy moment tej partii. Podopieczne trenera Nawrockiego zaczęły grać nerwowo, popełniać proste błędy i nie potrafiły odrobić straty.

Przerwa między setami nie pobudziła polskiego zespołu. Przy stanie 1:5 trener Nawrocki wziął czas i to też nie podziałało, bo rywalki zdobyły cztery punkty z rzędu (1:9). W tym momencie biało-czerwone były cieniem drużyny ze środy. Fatalną serię przerwała atakiem ze środka Zuzanna Efimienko-Młotkowska. To był sygnał do pogoni za Dominikaną. Udało się nawet zbliżyć na dwa punkty (11:13), ale wtedy znowu Polki nieudanymi atakami oddały trzy punkty z rzędu i było po secie i po meczu.

Polska – Dominikana 1:3 (18:25, 25:16, 21:25, 20:25)
Polska: Marlena Pleśnierowicz, Agnieszka Kąkolewska, Gabriela Polańska, Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek – Maria Stenzel (libero) – Martyna Łukasik, Julia Nowicka, Zuzanna Efimienko-Młotkowska
Dominikana: Isabel Pena, Arias Perez, Lopez Gonzalez, Elizabeth Martinez, Elisa Eve, Marte Frica - Ana Stephens (libero) – Camila Martinez, Jeoselyna Santos