Jako jedyny w grupie J pewni awansu do półfinału są Serbowie, którzy rozegrali już w tej części zmagań oba swoje pojedynki. Drugiego półfinalistę wyłoni wieczorny mecz w Turynie, w którym broniący tytułu biało-czerwoni zmierzą się z Włochami. Podopiecznym Vitala Heynena do pełni szczęścia brakuje wygrania w tym spotkaniu jednej partii.

To zdecydowanie będzie ciężki mecz. Rywale grają u siebie i mają jeszcze szanse. Chcemy wygrać mecz, a nie seta - zaznaczył Szalpuk.

W podobnym tonie wypowiadał się Grzegorz Łomacz. Nie będziemy kalkulować. Chcemy wyjść i zagrać dobre spotkanie. Patrzymy tylko i wyłącznie na siebie. Cel jest taki, żeby wygrać ten pojedynek - zapewnił rozgrywający.

Ekipa z Italii wcześniej przegrała w grupie J gładko z Serbami 0:3. Przed lekceważeniem współgospodarzy czempionatu przestrzega Paweł Zatorski.

Jesteśmy przygotowani na wszystko, ale myślę, że nam to nie przeszkodzi, żeby zagrać mądrze i dobrze. Chcemy grać o zwycięstwo i myślę, że to jedyna droga do awansu w meczu z ciągle jeszcze mocnym, choć zranionymi przeciwnikiem. Trener nas uczulał, że każda drużyna tutaj jest do ugryzienia. Przed turniejem myśleliśmy, że nie dorastamy np. do Włochów, a teraz przekonujemy się, że możemy z nimi grać. To nie znaczy jednak, że jesteśmy faworytem tego meczu i że pewnie zwyciężymy. Musimy zagrać dobrze, bo to cały czas jest świetna drużyna z kilkoma gwiazdami i wsparta świetnym dopingiem będzie trudna do pokonania - ocenił libero biało-czerwonych.

Hurraoptymistyczne nastroje tonował m.in. Heynen, który ostrzegł, że pojedynek z Włochami tylko pozornie będzie łatwy.

Oczywiście, zrobiliśmy duży krok w kierunku półfinału, ale potrzebujemy jeszcze domknięcia. Nawet jeśli piątkowe spotkanie początkowo będzie się wydawało łatwe, to pamiętajmy, że przed nami trudne zadanie, bo naszych rywali będzie dopingować pełna hala - przypomniał.

Jedną z czołowych postaci zespołu Heynena w czwartkowy wieczór, kiedy obrońcy tytułu wygrali z Serbami 3:0, był Bartosz Kurek. Szkoleniowiec Polaków tradycyjnie unikał jednak indywidualnego wyróżniania.

Kim jest Bartosz Kurek? Mam 14 dobrych graczy. W pierwszym secie dobrze spisali się Grzegorz Łomacz i Damian Schulz, którzy weszli z ławki. Pomógł nam bardzo także Mateusz Bieniek. W końcówkach dwóch pierwszych setów zachowaliśmy zimną głowę. W trzeciej zmarnowaliśmy nieco przewagę. O meczu z Serbią zapomniałem już jednak zaraz po jego zakończeniu. Wygraliśmy? Ok, to dobrze. W mojej głowie jest teraz tylko spotkanie z Włochami - zaznaczył Belg.

Czerwoną kartkę obejrzeli w trzeciej odsłonie zawodnicy obu ekip. Polacy mieli ogółem wiele zastrzeżeń do pracy arbitrów w czwartkowy wieczór.

Było bardzo wiele emocji. Serbowie na pewno zagrali lepiej niż w naszym poprzednim spotkaniu. Niektórzy z nich się odgrażali, że w innych okolicznościach wygrają, ale nie wygrali. O co chodziło przy czerwonej kartce dla nas? To było spięcie pod siatką. Sędzia stwierdził, że +Kubi+ (Michał Kubiak), leżąc na ziemi, cieszył się w stronę rywala. Ciężko to chyba wykonać, ale tak stwierdził. Bardzo dużo złego mówię na sędziów w tym turnieju, ale trudno mi się inaczej wypowiadać - skwitował Szalpuk.

Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej partii w końcówce prowadziła ekipa z Bałkanów, ale nie wykorzystała kilku piłek setowych.

Tracenie koncentracji po osiągnięciu celu (wywalczeniu awansu do półfinału) to musi być serbska wada fabryczna. Nie patrzmy jednak teraz wstecz, a skupmy się na tym, by zagrać świetne spotkanie w sobotę z USA lub Brazylią - zaznaczył Aleksandar Atanasijevic.

Reprezentantowi drużyny z Bałkanów w czwartek także przytrafiła się utrata koncentracji, której efektem było posłanie piłki przy ataku...w sędziego. Rozbawił tym samego siebie i wielu innych zawodników.