Ryszard Bosek o konflikcie siatkarzy
"Powiem szczerze, że jestem mocno rozczarowany tym, co dzieje się teraz wokół reprezentacji Polski siatkarzy i w samym zespole. Trudne momenty i fatalne mistrzostwa Europy rozbiły grupę. Uratować ich może tylko męska rozmowa i konsolidacja drużyny. Krążące wokół wypowiedzi o „nożu, jaki w plecy kolegów z kadry wbił Mariusz Wlazły” do niczego nie prowadzą" - mówi DZIENNIKOWI Ryszard Bosek, były zawodnik i trener reprezentacji Polski.
- Mariusz Wlazły chce wrócić do reprezentacji
- Najlepszy polski siatkarz nie symuluje kontuzji
- Srebrni siatkarze wygrali na początek sezonu
- Dziś rozpocznie się walka o siatkarskie mistrzostwo
- Znamy skład Polaków na finał Ligi Światowej
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Patrząc na to, co się dzieje można przypuszczać, że w tej kadrze już wcześniej były podziały. Dobre wyniki sprawiały, że to wszystko nie wychodziło na zewnątrz. Była też totalna kontrola wszystkiego, co było związane z kadrą, ta grupa była hermetyczna. Teraz zawodnicy coraz śmielej dyskutują ze sob na łamach gazet, pojawiają się różne przecieki. Sprawia to wszystko wrażenie przecieków kontrolowanych.
Bo ktoś musi na nie pozwalać, przymykać oko" - mówi Bosek. Jego zdaniem zawodnicy muszą teraz sami rozwiązać wszystkie problemy. Usiąść wspólnie z trenerami, porozmawiać,
powiedzieć co i komu leży na sercu. Wzajemne oskarżenia niczemu nie służą.
"Mariusz Wlazły nie może być kozłem ofiarnym po klęsce w mistrzostwach Europy i to z kilku powodów. Po pierwsze jeden zawodnik nie wygra nikomu turnieju, o czym świadczy przypadek
Semena Połtawskiego. Rosjanin grał fenomenalnie, ale mistrzostwo Europy zdobyli Hiszpanie, tworzący zgrany i ambitny zespół, co było widać w finałowym tie-breaku" - analizuje Bosek.
"Po drugie, co powiedział nawet sam Paweł Zagumny, zaraz po tym, jak przyznał dziennikarzowi, że sprawę Mariusza można traktować jak wbicie noża w plecy, nikt nie wie, co siedzi w
głowie Wlazłego.
Wypowiedź Pawła podkręcił dodatkowo dziennikarz i mamy nowy konflikt. A przecież ostrzej mówił przed mistrzostwami Sebastian Świderski, ale wtedy też nikt ze sztabu kadry na to nie
zareagował. Tymczasem trzeba było już w Paryżu ostro przeciąć ten temat. Zwłaszcza, że Sebastian też czasami schodził z boiska z bólem nogi, a następnego dnia swobodnie grał. Zapytam
jeszcze, co by było, gdyby Wlazły przed mistrzostwami złamał nogę. Też wszyscy mieliby do niego pretensje?"
Były trener reprezentacji uważa, że o mistrzostwach trzeba jak najszybciej zapomnieć, „przełożyć kartkę w kalendarzu, wyrzucając tę z Moskwy daleko za siebie”.
"Tę ekipę uratuje teraz tylko zjednoczenie. Porażki pokazały, że chłopcy nie tworzą monolitu, ujawniły wcześniejsze podziały. Teraz jest czas, by wszystkie sprawy wyczyścić, bo
przed nami bardzo ciężkie eliminacje do Pekinu.
Zawsze mówiliśmy "Jesteśmy z wami". Teraz też jesteśmy z tą kadrą, ale nie możemy w żaden sposób pomóc załatwić tej sprawy. Kadrowicze muszą sobie sami wszystko wyjaśnić i to jak najszybciej. A nie mówić tylko, że przez Mariusza przegrali turniej" - kończy Bosek.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!