Dziennik Gazeta Prawana logo

Ryszard Bosek o konflikcie siatkarzy

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Powiem szczerze, że jestem mocno rozczarowany tym, co dzieje się teraz wokół reprezentacji Polski siatkarzy i w samym zespole. Trudne momenty i fatalne mistrzostwa Europy rozbiły grupę. Uratować ich może tylko męska rozmowa i konsolidacja drużyny. Krążące wokół wypowiedzi o „nożu, jaki w plecy kolegów z kadry wbił Mariusz Wlazły” do niczego nie prowadzą" - mówi DZIENNIKOWI Ryszard Bosek, były zawodnik i trener reprezentacji Polski.

"Patrząc na to, co się dzieje można przypuszczać, że w tej kadrze już wcześniej były podziały. Dobre wyniki sprawiały, że to wszystko nie wychodziło na zewnątrz. Była też totalna kontrola wszystkiego, co było związane z kadrą, ta grupa była hermetyczna. Teraz zawodnicy coraz śmielej dyskutują ze sob na łamach gazet, pojawiają się różne przecieki. Sprawia to wszystko wrażenie przecieków kontrolowanych.

Bo ktoś musi na nie pozwalać, przymykać oko" - mówi Bosek. Jego zdaniem zawodnicy muszą teraz sami rozwiązać wszystkie problemy. Usiąść wspólnie z trenerami, porozmawiać, powiedzieć co i komu leży na sercu. Wzajemne oskarżenia niczemu nie służą.

"Mariusz Wlazły nie może być kozłem ofiarnym po klęsce w mistrzostwach Europy i to z kilku powodów. Po pierwsze jeden zawodnik nie wygra nikomu turnieju, o czym świadczy przypadek Semena Połtawskiego. Rosjanin grał fenomenalnie, ale mistrzostwo Europy zdobyli Hiszpanie, tworzący zgrany i ambitny zespół, co było widać w finałowym tie-breaku" - analizuje Bosek. "Po drugie, co powiedział nawet sam Paweł Zagumny, zaraz po tym, jak przyznał dziennikarzowi, że sprawę Mariusza można traktować jak wbicie noża w plecy, nikt nie wie, co siedzi w głowie Wlazłego.

Wypowiedź Pawła podkręcił dodatkowo dziennikarz i mamy nowy konflikt. A przecież ostrzej mówił przed mistrzostwami Sebastian Świderski, ale wtedy też nikt ze sztabu kadry na to nie zareagował. Tymczasem trzeba było już w Paryżu ostro przeciąć ten temat. Zwłaszcza, że Sebastian też czasami schodził z boiska z bólem nogi, a następnego dnia swobodnie grał. Zapytam jeszcze, co by było, gdyby Wlazły przed mistrzostwami złamał nogę. Też wszyscy mieliby do niego pretensje?"

Były trener reprezentacji uważa, że o mistrzostwach trzeba jak najszybciej zapomnieć, przełożyć kartkę w kalendarzu, wyrzucając tę z Moskwy daleko za siebie. "Tę ekipę uratuje teraz tylko zjednoczenie. Porażki pokazały, że chłopcy nie tworzą monolitu, ujawniły wcześniejsze podziały. Teraz jest czas, by wszystkie sprawy wyczyścić, bo przed nami bardzo ciężkie eliminacje do Pekinu.

Zawsze mówiliśmy "Jesteśmy z wami". Teraz też jesteśmy z tą kadrą, ale nie możemy w żaden sposób pomóc załatwić tej sprawy. Kadrowicze muszą sobie sami wszystko wyjaśnić i to jak najszybciej. A nie mówić tylko, że przez Mariusza przegrali turniej" - kończy Bosek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj