"Dajemy Lozano jeszcze jedną szansę. Liczymy, że taka wpadka jak w Moskwie już się nie powtórzy i reprezentacja wywalczy olimpijski awans" - mówi "Faktowi" Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Prezydium PZPS zapoznało się z wyjaśnieniami Lozano dotyczącymi fatalnego występu reprezentacji w mistrzostwach Europy w Moskwie.

"Jedenaste miejsce nas nie zadowala, ale uważamy, że Lozano powinien poprowadzić reprezentację w kwalifikacjach do Pekinu. Jeżeli nie zakwalifikuje się do olimpijskiego turnieju, to pewnie odejdzie" - dodaje Przedpełski.

"Lozano powinien już odejść. Gdybym ja osiągnął taki wynik jak Argentyńczyk, podałbym się do dymisji!" - grzmi Zbigniew Zarzycki, mistrz świata i olimpijski w siatkówce, który też prowadził reprezentację. "Czy w polskim związku nie ma żadnego faceta z jajami, który walnąłby w stół i rozliczył Lozano tak, jak należy. Przecież on w tym roku przegrał Ligę Światową w Katowicach, memoriał Wagnera w Olsztynie i teraz mistrzostwa Europy. A działacze na to nie reagują?! Gdy ich dzieci przynoszą do domu dwóje ze szkoły, to też udają, że nic się nie stało?".

Lozano nie dość, że przegrał mistrzostwa Europy, przez co stracił szanse na grę w Pucharze Świata, skąd mógłby wywalczyć awans do Pekinu, to jeszcze w swoim raporcie mętnie tłumaczy się z porażki: "Równowaga wewnątrz każdego zespołu, także zespołu reprezentacyjnego, jest bardzo delikatna. Absencja dwóch podstawowych zawodników spowodowała zwiększenie odpowiedzialności za grę innych zawodników... Powodowało to nerwowość i brak pewności w grze...".

Argentyńczyk niby bierze odpowiedzialność za klęskę na siebie, by za chwilę tłumaczyć porażkę brakiem Mariusza Wlazłego i Piotra Gruszki. Żałosne!
Mało tego. Lozano w swoim raporcie pisze, że "przygotowanie zespołu do mistrzostw Europy było bardzo dobre, lepsze niż przed mistrzostwami świata, bez błędów, poparte dużym wysiłkiem zawodników na boisku... A więc żadnego błędu w przygotowaniach nie było! Potwierdzają to także wielokrotne wypowiedzi zawodników".

"Nie można mówić, że nie było błędu, jeśli zawodnicy grali słabo. Byli niedotrenowani albo przetrenowani... albo nie było kolektywu" - uważa Ryszard Bosek, były trener kadry. „Nie ma podziałów w grupie..." - to dalszy ciąg raportu Lozano, który potrafi mydlić oczy jak nikt inny. Wiadomo bowiem, że podziały w kadrze są wyraźne. Nieprzypadkowo starsi zawodnicy krytykowali Wlazłego za to, że wybrał leczenie zamiast gry. Ale podziały były i będą zawsze. Gorsze jest to, że niektórzy zawodnicy stracili zaufanie do Argentyńczyka.

"Trudno się dziwić siatkarzom. Skoro Lozano mówi, że przygotowania były super, a na boisku widzieliśmy co innego, to jak można ufać takiemu człowiekowi?" - dodaje Zarzycki. Atmosfera w zespole jest fatalna, a na przełomie listopada i grudnia Polska zagra w preeliminacjach olimpijskich. Czyżby to był ostatni turniej Lozano w roli trenera naszej kadry?