Dlaczego przegrałyście bardzo ważny mecz z USA?
Były momenty naszej bardzo dobrej gry, szczególnie w drugim secie. Później Amerykanki miały więcej szczęścia. Ale przecież szczęście sprzyja lepszym.

Jeszcze niedawno, na przykład w Grand Prix, to wy byłyście bardzo skuteczne w końcówkach setów. Teraz oddajcie je rywalkom.
Gdybym wiedziała, dlaczego tak jest, to pewnie kończyłabym więcej piłek. Kiedyś potrafiłyśmy się cieszyć z wygranego punktu, nawet gdy nam nie szło. Dziś tego brakuje. W pewnym momencie zaczęłam nawet piszczeć, żeby wykrzesać jakieś rezerwy energii z całej drużyny.

Jaka jest różnica w grze zespołu w porównaniu z mistrzostwami Europy?
Prawda jest taka, że po czempionacie Starego Kontynentu zawsze przychodzi dołek. Tak było w 2003 i 2005 roku. W tym sezonie i tak jesteśmy w dobrej dyspozycji w porównaniu z tamtymi latami. Mamy siłę, jesteśmy dobrze przygotowane fizycznie.

Skąd te błędy polegające na nadepnięciu linii trzeciego metra, które popełniała pani w czwartym secie meczu z USA?
Nie chcę narzekać na rozegranie. Prawda jest jednak taka, że wolę piłki wystawione dalej od siatki.

We wtorek czeka was kolejny "mecz o wszystko". Jak pokonać Kubanki?
One, podobnie jak my, mają problemy z przyjęciem. A więc ten, kto będzie lepiej serwował, zwycięży.