Krążek z Izmiru ma największą wartość
To wspaniałe uczucie być Polakiem w chwili takiej, jak niedzielny finał siatkarskich mistrzostw Europy w Izmirze. Chociaż nie był to nasz pierwszy udział w finale ME, to z ręką na sercu: ten był najważniejszy - pisze o emocjonującym meczu Polska-Francja szef redakcji sportowej Polsatu Marian Kmita.
- Siatkarze zlekceważyli prezydenta?
- Bułgaria ograła Rosję w meczu o brąz
- Wlazły wraca na boisko!
- Gruszka najlepszym siatkarzem mistrzostw!
- Euforia po sukcesie siatkarzy
- W taki sposób zdobyliśmy złoty medal!
- Wielka feta na cześć naszych mistrzów!
- Świderski: Jestem głodny gry
- POLACY MISTRZAMI EUROPY W SIATKÓWCE!
- Złoto z Izmiru smakuje najlepiej
- Trener Bułgarów: Złoto zdobędą Polacy
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niezręcznie o tym pisać, bo można kogoś boleśnie dotknąć, ale rywalizacja w siatkarskich ME w latach 70. i 80. trochę przypominała ściganie się na rowerach w Wyścigu Pokoju. Tytuły
kolekcjonowały wtedy drużyny z państw bloku wschodniego, a takie Włochy czy Holandia zaczynały dopiero inwestować w ten sport. Czasy jednak się zmieniły i choć pewnie obrażą się na mnie
koledzy Wójtowicz, Bosek, Drzyzga czy Jarosz (senior), to krążek z Izmiru ma naprawdę największą wartość.
Wartość podwójną, bo przecież trener Castellani nie mógł zabrać do Turcji Winiarskiego, Wlazłego i Świderskiego. Wydawało się, że w Turcji będzie bardzo trudno o jakikolwiek pozytywny
wynik. Tymczasem rzeczywistość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Chwała zatem trenerowi i jego wspaniałej drużynie za medal. W tej szalonej radości widzę jednak pola, na których
Polski Związek Piłki Siatkowej ma jeszcze trochę do zrobienia. Może nawet nie do wymyślenia, a np. skopiowania całkiem skutecznego projektu pt. EuroBasket 2009.
Pierwszy to problem PR, z którym PZKosz poradził sobie modelowo. Mimo że siatkarzom szło wspaniale w Turcji, a koszykarze wygrali zaledwie dwa mecze z czterech, to aura w mediach była dla
koszykówki stosunkowo przychylna. Wszystko za sprawą wcześniejszej kolędy po Polsce Marcina Gortata i akcji takiej jak bicie rekordu Guinnessa w odbijaniu piłki do koszykówki przez 30 tys.
dzieci w całej Polsce.
Druga sprawa to efektywność projektu sportowego. Wszystkich polskich koszykarzy, którzy mają międzynarodowe pojęcie o tym sporcie, gra w drużynie Muliego Katzurina nie więcej niż ośmiu.
Chwała więc im za to, że wygrali z Litwą i nawiązali walkę z Serbią, bo to znaczy, że zatrudnienie izraelskiego trenera i ściągniecie polskich gwiazd dało efekt. Na razie promocyjny, ale
może to jest najważniejsze, aby młodzież, która chce uprawiać ten sport, miała swoich pozytywnych bohaterów. I tego brakuje mi w siatkówce. Skoro Wlazły, Winiarski i Świderski są
kontuzjowani, to można było wziąć pod uwagę wykorzystanie ich w akcji promującej siatkówkę na czas wielkiego sukcesu w Turcji.
Może się czepiam, ale mam wrażenie, że powszechne odczucie w środowiskach siatkarskich jest takie: jest tak dobrze, że niewiele można już poprawić. Niebawem mamy w Polsce ME kobiet.
Zobaczymy, czy sportowy sukces siatkarzy z Izmiru i organizacyjny EuroBasketu czegokolwiek nas nauczył.





















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!