Złoto z Izmiru smakuje najlepiej
Siatkarze reprezentacji Polski są zgodni - tureckie złoto smakuje lepiej od japońskiego srebra. Pięciu zawodników z obecnego składu wywalczyło przed trzema laty wicemistrzostwo świata w Tokio. "Radość jest większa niż trzy lata temu" - przyznaje kapitan biało-czerwonych i najlepszy rozgrywający turnieju Paweł Zagumny.
- "Jesteśmy na początku przebudowania kadry"
- Prezydent pogratulował mistrzom tytułu
- Euforia po sukcesie siatkarzy
- Gruszka: Odwaliliśmy kawał świetnej roboty
- W taki sposób zdobyliśmy złoty medal!
- Gruszka najlepszym siatkarzem mistrzostw!
- Krążek z Izmiru ma największą wartość
- Castellani: Wszędzie byli ci "kibiceeh"
- Kaczyński puścił Tuska przodem
- Siatkarze zlekceważyli prezydenta?
- Castellani: Stworzyliśmy prawdziwy zespół
- Castellani: Z Kurkiem jest jak z tortem
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podobnego zdania jest Piotr Gacek. "Oba medale smakują dobrze, co innego jednak stać na najwyższym stopniu podium. To marzenie każdego sportowca. My, stojąc w Japonii stopień niżej, cieszyliśmy się ogromnie z tego sukcesu, ale spoglądaliśmy w lewą stronę na Brazylijczyków i obserwowaliśmy jak się radują ze złota. Piotrek Gruszka wtedy powiedział trzymając srebrną paterę, że kiedyś zamienimy ją na złotą. To się udało".
Michał Bąkiewicz z kolei uważa, że w Turcji ciążyła na nim większa presja i odpowiedzialność. "Oba medale są wyszarpane z gardła i poparte ciężką pracą. O Japonii w zasadzie juz zapomniałem. Bardzo się cieszę z tego krążka w Izmirze. Na pewno pomogły doświadczenia z Japonii. Widać to było w meczu finałowym. Wyglądał on całkowicie inaczej niż trzy lata temu. Mimo że staraliśmy się wówczas koncentrować, to czuliśmy już satysfakcję. Teraz było inaczej. Chcieliśmy złota".
Dla Piotra Gruszki, najlepszego zawodnika turnieju, mistrzostwo Europy jest bardziej wartościowe. "Dla mnie chyba to trofeum wywalczone w Turcji smakuje lepiej. Tutaj grałem cały czas, uczestniczyłem w tym na bieżąco, czułem tę atmosferę od strony boiska". Najwięcej kłopotów z oceną miał Daniel Pliński. "To były dwa inne wydarzenia. Trudno je do siebie porównać. Cieszę się teraz przeogromnie, ale wtedy też tak było" - przyznał.
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!